Rozdział szósty
Otworzyłam najpierw jedną, potem drugą powiekę, ale po chwili znów je zamknęłam. Parę razy mrugnęłam powiekami przyzwyczajając się do światła. Powoli podniosłam się do pozycji siedzącej. Wyciągnęłam się unosząc ręce wysoko do góry. Gdy już usiadłam w normalnej pozycji rozejrzałam się po pokoju i ujrzałam nie zasłonięte zasłony, których wczoraj nie zasłoniłam, ponieważ byłam zbyt zmęczona.
Po paru minutach bezsensownego siedzenia, wzięłam na swoje kolana laptopa, gdyż nie chciałam jeszcze schodzić na dół. Od razu po jego włączeniu i wpisaniu hasła zalogowałam się na twitter'a i facebook'a. W czasie gdy przeglądałam powiadomienia na fb, dostałam wiadomość, w którą zaraz wlepiłam swoje oczy.
Justin Bieber:
Cześć, Mary. Mam nadzieje, że pojawicie się na dzisiejszym koncercie ?
Mary Styles:
Hej, Justin. Pewnie, że będziemy. Co prawda nie w takim składzie w jakim nas poznałeś, ale będziemy ;) Zostaną nam 4 bilety. Będziemy mogli je dać komuś pod areną ?
Justin Bieber:
Ktoś nie przyjdzie ? Pewnie możecie dać :)
Napisałam mu kto ma zamiar się wybrać, po czym on napisał, że jak mamy ochotę spotkać się z nim przed koncertem to możemy przyjść na próbę o 16:30. Od razu spojrzałam na zegarek i zobaczyłam, że jest godzina prawie 12. Wytrzeszczyłam oczy ze zdziwienia. Szybko napisałam mu, że pogadam z resztą, ale teraz muszę lecieć i się z nim pożegnałam. Wygrzebałam się szybciutko spod ciepłej kołdry i pobiegłam na dół.
- O, patrzcie. Nasza śpiąca królewna wstała.- powiedział mój brat wchodząc do kuchni, w której się znajdowałam. Popatrzałam na niego z politowaniem i zrobiłam sobie kanapkę, a do szklanki nalałam soku pomarańczowego. Zjadłam to szybko. Posprzątałam po swoim śniadaniu i poszłam do salonu, w którym wszyscy się znajdowali.
- Amy, Maja, Dan, Niall, Liam i ty Frędzlu...- spojrzałam na brata.- Na godzinę 15:30 macie być gotowi.- powiedziałam, odwróciłam się na pięcie i poszłam do swojego dotychczasowego pokoju. W drodze do niego zastanawiałam się co tu robiła Amy. Chyba ją dziewczyny zaprosiły,pomyślałam. Podeszłam do swojej szafy i zaczęłam wyciągać wczoraj zakupione przeze mnie rzeczy specjalnie na dzisiejszy koncert. Do ubrań dodałam parę dodatków i zaczęłam się zastanawiać jak się uczesać.
O koło godziny 13:15 miałam już wszystko przygotowane. Rzuciłam się na łóżko, słuchawki podłączyłam do telefonu, włożyłam je do uszu, po czym 'odpaliłam' moją playlistę. Zamknęłam oczy i zaczęłam się odprężać. Po którejś już piosence spojrzałam na telefon, by sprawdzić, która jest godzina, 13:47. Zastopowałam muzykę, wyciągnęłam słuchawki z uszu i wstałam. Wzięłam potrzebne rzeczy ze sobą do łazienki. Rozebrałam się i wskoczyłam pod prysznic. Umyłam swoje ciało oraz włosy i po spłukaniu z siebie piany wyszłam z pod prysznica. Wytarłam swoje ciało w ręcznik, którym zaraz się owinęłam, a włosy zaczęłam suszyć. Gdy były już w miarę suche, ubrałam się, pomalowałam nieco mocniej niż zwykle i uczesałam. Gotowa wróciłam do pokoju. Popsikałam się jeszcze perfumami o nazwie 'Girlfriend' i wzięłam telefon. Schodząc na dół schowałam go do kieszeni.
Gdy weszłam do salonu usłyszałam gwizdy i oklaski. Ukłoniłam im się jak baletnica i się zaśmiałam.
- Żeś się wystroiła, mała.- powiedział Harreh.
- Ja ? Wystroiłam ?- spojrzałam na niego błagalnie.
- A nie ?- popatrzył na mnie jak na idiotkę. Nic już nie odpowiedziałam tylko spojrzałam na ekran mojego telefonu, 15:20. Rozejrzałam się po wszystkich. Nie było Mai, Danielle i Amy. W tym samym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. Podniosłam się z miejsca i poszłam otworzyć. W drzwiach zobaczyłam blondynkę, którą zaraz wpuściłam do środka.
Równo o 15:30 byliśmy wszyscy w salonie. Pożegnaliśmy się z resztą przyjaciół i poszliśmy do vana chłopaków. Na miejsce dojechaliśmy po jakiś 40 minutach.
- Dziewczyny chodźcie ze mną, a wy chłopaki chwilę poczekajcie.- powiedziałam wychodząc z pojazdu. Zaraz po mnie zrobiły to dziewczyny. Rozejrzałam się dookoła szukając osób, które mogły by nie mieć biletów. W końcu mój wzrok padł na 4 dziewczyny w wieku 13-15 lat, które stały z dala od reszty czekającej na otwarcie drzwi areny. Ruszyłam w ich kierunku, a za mną zdziwione dziewczyny.
- Hej.- powiedziałam uśmiechając się do nich.
- Hej.- odparły lekko zdziwione.
- Macie bilety na koncert ?- spytałam.
- Nope. Niestety nie udało nam się kupić.- westchnęła jedna z nich.
- Bo wiecie...- zaczęłam.-... tak się składa, że mam 4 bilety i nie mam co z nimi zrobić. Może je chcecie?- spytałam szeroko się uśmiechając.
- Naprawdę ?! O Boże ! Dziękujemy !- krzyknęła i rzuciła mi się na szyję. Wyciągnęłam z mojej malutkiej torebki 4 bilety i wręczyłam je dziewczynie, która przytuliła mnie jeszcze raz. Razem z dziewczynami wróciłyśmy do chłopaków, po czym ruszyliśmy w stronę areny.
- Emm... Mary...- zaczepił mnie Li.
- Tak?- spytałam patrząc na niego.
- Jak dostaniemy się do środka ?- spytał. To było bardzo trafne pytanie, ponieważ Bieber nic nie powiedział na ten temat. Jęknęłam nie zadowolona z tego powodu. Wszyscy się zaśmiali oprócz mnie.
- Dzwonię do tego ciołka.- odparłam wyciągając telefon z kieszeni. Znalazłam jego numer i nacisnęłam zieloną słuchawkę. Gdy odebrał wytłumaczyłam mu zaistniałam sytuacje.
- Podejdź do najbliższego ochroniarza i daj mu telefon.- powiedział lekko rozbawiony.
- Jakby to było takie proste.- fuknęłam. Usłyszałam śmiech szatyna, co spowodowało uśmiech na mojej twarzy. Zaczęłam się przepychać przez tłum moich sióstr i braci. W końcu udało mi się dopchać do ochroniarza. Uśmiechnęłam się do niego, ale on ani drgnął.
- Telefon do pana.- powiedziałam i wyciągnęłam rękę z urządzeniem w stronę mężczyzny. Zmarszczył brwi, ale wziął ode mnie urządzenie.
- Słucham ?- spytał, po czym uważnie czegoś słuchał. Po jakże dłużących się dwóch minutach facet oddał mi telefon i otworzył nam drzwi. Uśmiechnęłam się do niego uprzejmie.
- Dziękujemy.- zaświergotałam. Widziałam jak usta mu drżą chcąc wykrzywić się w uśmiechu lub wydobyć z siebie śmiech, ale nic takiego się nie pojawiło na jego twarzy. Pożegnałam się z nim i ruszyłam za przyjaciółmi.
Gdy znaleźliśmy odpowiednie wejście, którym moglibyśmy wejść pod scenę, rzuciliśmy się biegiem, prawie nie zabijając się po schodach. Znajdując się pod sceną wszyscy padliśmy na podłogę oprócz Dan.
- Kondyche to wy macie słabą.- usłyszałam głos za sobą. Położyłam łokcie na ziemi, a głowę dałam tak, że prawie dotknęłam podłogi, dzięki czemu me oczęta ujrzały Justin'a.
- Ha ha. Bardzo śmieszne.- powiedziałam siadając po turecku i obracając się w jego stronę. Chłopak w odpowiedzi pokazał swoje białe ząbki.
- Masz fajną czapkę.- powiedział Jus przerywając ciszę.
- Dziękuje.- uśmiechnęłam się.
- Buty ma fajniejsze.- stwierdził Niall. Biebs zeskoczył ze sceny, podszedł bliżej mnie, chwycił za moje stopy i podniósł je wyżej. Zaczął je oglądać z każdej strony. Tak dziwnie to wyglądało, że postanowiłam go nagrać. Wyciągnęłam telefon z kieszeni i zaczęłam go nagrywać.
- Masz rację. Buty lepsze.- powiedział susząc zęby. Popatrzył na mnie i podniósł jedną brew do góry.- Czy ty mnie nagrywasz ?- spytał.
- Nieeee...- powiedziałam przeciągając ostatnią literkę. Powoli się podniosłam widząc jak chłopak zbliża się jeszcze bardziej. Telefon rzuciłam blondynowi i zaczęłam uciekać. Chłopak gonił mnie po całej płycie A, potem po trybunach, w końcu wróciliśmy pod scenę. Gdy nie słyszałam kroków za sobą, odwróciłam się i zobaczyłam szatyna łapiącego oddech.
- I kto tu ma słabą kondycję, co ?- spytałam. Podniósł na mnie wzrok.
- Wygrałaś. Mam dość- powiedział i padł na podłogę. Zaczęłam odwalać swój 'taniec szczęścia'. Wszyscy patrzeli na mnie jak na downa, a po chwili wybuchli śmiechem, do czego zaraz sama dołączyłam. Wszyscy leżeliśmy i tarzaliśmy się po ziemi, zwijając ze śmiechu.
Justin stał na scenie i śpiewał którąś tam z kolei piosenkę, a mi już się nie wygodnie robiło na tej podłodze, więc wstałam i ruszyłam w stronę sceny. Czułam na sobie wzrok wszystkich. Podeszłam bliżej barierek i przeskoczyłam przez nie po czym usiadłam na nich przodem do sceny. Po chwili usłyszałam pierwsze nuty U Smile i mimowolnie się uśmiechnęłam. Gdy Biebes zaczął śpiewać refren podszedł do mnie i śpiewał patrząc mi w oczy. W pewnym momencie wyciągnął rękę w stronę mojej głowy, złapał moją czapkę i uciekł. Z początku nie wiedziałam o co chodzi, ale po chwili weszłam na scenę i zaczęłam go gonić. Było mu ciężko biegać z krokiem od spodni w kolanach przez co szybko go dogoniłam i wskoczyłam mu na plecy, ściągnęłam czapkę z jego głowy i chciałam zejść, ale mi to uniemożliwił trzymając mocno moje nogi. Zaczął się kręcić w okół własnej osi, a ja się zaśmiałam.
- Dobra ! Bieber dość !- krzyknęłam ze śmiechem, a on zahamował gwałtownie przez co myślałam, że spadnę.
- Nie po nazwisku, Styles.- powiedział i ściągnął mnie ze swoich pleców, ale po chwili leżałam już na podłodze. Usiadł na mnie okrakiem i zaczął łaskotać. Na początku pisnęłam, a po chwili zaczęłam się przeraźliwie śmiać.
Po 15 minutach tej tortury w końcu przeprosiłam go za to, że powiedziałam do niego po nazwisku i mnie puścił. Usiadłam z brzegu sceny i zaczęłam podśpiewywać piosenkę Carly Rae Jepsen - Curiosity. Poczułam jak ktoś bawi się moimi włosami. Nie musiałam się odwracać by stwierdzić, iż jest to Justin, który jako jedyny był na scenie. Po chwili poczułam coś przy moich uszach i usłyszałam swój głos w głośnikach. Jak na zawołanie przestałam śpiewać.
- Czemu przestałaś ?- spytał siadając obok mnie.- Śpiewaj dalej.- zachęcił mnie, co po chwili uczyniłam. Spojrzałam na niego. Wyglądał na zamyślonego.
Już się boje tego o czym on myśli, pomyślałam. Po skończonym utworze ściągnęłam mikrofon i mu go oddałam. Spojrzałam na komórkę.
- Za niedługo będą wpuszczać.- powiedziałam chowając telefon do kieszeni.
- Mary, znasz Overboard ?- spytał mnie Jus na co przytaknęłam. Gdy jego uśmiech się rozszerzył zaczęłam się bać.
Staliśmy pod sceną świetnie się bawiąc i śpiewając razem z szatynem, gdy w pewnym momencie podszedł do mnie Scooter.
- Ty jesteś Mary, prawda?- spytał, na co przytaknęłam.- Chodź za mną.- powiedział. Przeskoczyłam przez barierkę i popatrzyłam na przyjaciół, którzy mieli pytające miny, po czym swój wzrok przeniosłam na Justin'a, który akurat się na mnie patrzał. Przejechałam po szyi palcem i bez dźwięcznie powiedziałam I kill u i poszłam za Scoot'em.
- Poczekaj tu.- powiedział Braun.
- Ooo... Moja sąsiadka.- usłyszałam czyjś głos z mojej lewej strony, więc z ciekawości się odwróciłam i zobaczyłam Pattie idącą w moim kierunku.- Wreszcie mogę cię poznać. Jestem Pattie.- powiedziała uśmiechając się do mnie.
- Wiem, kim pani jest.- uśmiechnęłam się do niej.- Mary jestem.
- Proszę, nie mów do mnie 'pani', wolę Pattie. Nie czuje się w tedy tak staro.- powiedziała, na co przytaknęłam. Po chwili przyszedł do nas Scooter z mikrofonem, który mi wręczył i odszedł.
- Co on wymyślił ?- spytałam się po cichu sama siebie.
- Nie wiem, kochana.- odpowiedziała mi kobieta. Uśmiechnęłam się w jej stronę co odwzajemniła.
- Wiem, że spodziewacie się następnej piosenki i zaraz ją usłyszycie, ale nie będzie to piosenka z mojego nowego albumu Believe. Będzie to stara piosenka.-powiedział.- Będziecie mile zaskoczeni.- dodał po chwili uśmiechając się w moją stronę. Popatrzałam na niego z mordem w oczach, na co się zaśmiał. Usłyszałam pierwsze nuty Overboard i myślałam, że zaraz zemdleje. Gdy nadszedł moment, w którym śpiewała Jessica przyłożyłam mikrofon do ust i zaczęłam śpiewać, ale postanowiłam nie wychodzić zza sceny.
Śpiewałam patrząc w dół, gdy poczułam czyjąś dłoń łapiącą moją. Podniosłam wzrok i ujrzałam Biebs'a. Pociągnął mnie za rękę na scenę, nie protestowałam, ale patrzałam tylko i wyłącznie na swoje buty. Po paru minutach piosenka się skończyła.
- Moi drodzy. Moja koleżanka - Mary.- powiedział do mikrofonu, a po sali rozległy się piski, krzyki i oklaski. W tym momencie dziękowałam mu, że nie powiedział mojego nazwiska.- Nie wiem czy zauważyliście, ale Mary, gdy śpiewała patrzała na swoje buty, które są boskie.- powiedział i na ekranie za nami pojawiły się moje buciki. Przytulił mnie, więc podziękowałam muza to, iż nie wydał mojego nazwiska, pomachałam do wszystkich, posłałam buziaki chłopakom i dziewczyną i zeszłam za scenę. Oddałam mikrofon, pożegnałam i wróciłam do przyjaciół, którzy od razu się na mnie rzucili.
Na początku piosenki Beauty And A Beat do Amy podeszła Jen i spytała czy chce zostać OLLG, ale ona grzecznie podziękowała i powiedziała, że ma znaleźć osobę, która nie zna Jus'a osobiście. Jen westchnęła i zawróciła, ale szybko ją zawołałam.
- Hej, Jen. Mogłabym dzisiaj ja znaleźć tę szczęściarę ?- spytałam. Kobieta nie chętnie zgodziła się, a ja szybciutko pobiegłam na trybuny. W pewnym momencie moim przed moimi oczami mignęła mi znajoma dziewczynka. Szybko do niej podeszłam.
- Mary !!- krzyknęła tak głośno, że nawet w takim hałasie ją usłyszałam bez problemu. Podbiegła do mnie i mocno przytuliła.
- Cześć, Mała.- przywitałam ją. Uśmiechnęłam się, a do mojej głowy wpadł pomysł.- Co powiesz na to, aby zostać OLLG ?- spytałam, a ona podskoczyła i pisnęła z radości.
- Pewnie. Powiem tylko Oli i możemy iść.- powiedziała. Pobiegła do swojej siostry, powiedziała jej coś na co szeroko się uśmiechnęła. Wymieniłyśmy wesołe uśmiechy, po czym razem z Tosią poszłyśmy za scenę. Przedstawiłam jej, wszystkich powiedziałam jej, że będę na nią czekać. Po chwili przyszedł jeden z tancerzy i poszli z Małą na scenę. Szeroko się uśmiechnęłam widząc wielki uśmiech na tej małej twarzy.
Odprowadziłam małą na jej wcześniejsze miejsce, porozmawiałam trochę z jej siostrą i wróciłam na miejsce. Do końca koncertu już nic nadzwyczajnego się nie działo. Potem poszliśmy na M&G, gdzie zrobiliśmy sobie zdjęcie z Justin'em, pożegnaliśmy się z nim i wróciliśmy do domu. Opowiedzieliśmy przyjaciołom co się wydarzyło na tym koncercie. Pobiegłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Moją błogą ciszę przerwały wibracje mojego telefonu. Podniosłam go i ujrzałam na nim zdjęcie Biebs'a, co świadczyło, że wysłał mi sms'a. Przepisaliśmy razem następne 3 godziny i pisalibyśmy dłużej, ale nam obojgu zmęczenie dało się we znaki, więc życzyliśmy sobie słodkich snów.
Wzięłam za dużą koszulkę Zayn'a i czystą bieliznę do ręki i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, ubrałam się w 'piżamę' i wróciłam do pokoju. Wskoczyłam pod kołderkę i ułożyłam się wygodnie na poduszce. Już usypiałam, gdy nagle mój telefon zaczął wydobywać z siebie dźwięki. Jęknęłam szukając z zamkniętymi oczami telefonu. Gdy wreszcie go 'wymacałam', nie patrząc kto dzwoni odebrałam.
- Halo?- spytałam niemrawo.
- Hej, Mary.- usłyszałam głos mojego byłego po drugiej stronie.
- Ed ?- spytałam zdziwiona podnosząc się do pozycji siedzącej i otwierając szeroko oczy.
- No tak. Co Cię tak dziwi, kochanie?- spytał, zapewne się uśmiechając.
- Nie mów do mnie 'kochanie', bo nim nie jestem.- warknęłam.
- Oj, Mary. Nie przesadzaj. Przemyślałem to wszystko i możesz do mnie wrócić.- powiedział.
- Co? Ja do Ciebie? Wrócić?- spytałam i zaczęłam się panicznie śmiać.- Nigdy.-powiedziałam po moim napadzie i się rozłączyłam. Próbował się do mnie dodzwonić jeszcze parę razy, ale uparcie nie odbierałam, więc dał sobie w końcu spokój.
Znów ułożyłam się wygodnie na poduszce przykrywając się kołdrą po brodę, ale zaśniecie ponownie uniemożliwił mi telefon. Chwyciłam go do ręki i odebrałam.
- Możesz przestać do mnie wydzwaniać ?!- krzyknęłam nie pozwalając osobie po drugiej stronie nic powiedzieć.
- Przecież dzwonie do Ciebie pierwszy raz.- powiedział ten uspakajający głos.
- Oh, przepraszam Justin. Myślałam, że to ktoś inny.
- Nic się nie stało. A kto jest tak nie normalny, że wydzwania do ciebie o tej godzinie?- spytał, zapewne marszcząc czoło.
- Takich dwóch chłopaków.- powiedziałam uśmiechając się.
- Dwóch?- zapytał.
- Tak. Jeden ma na imię Justin, a drugi Ed.- powiedziałam. Chłopak się roześmiał. Jeszcze rozmawialiśmy ze sobą jakiś czas, ponieważ nie mogliśmy zasnąć. Podczas rozmowy mojej z Bieber'em ktoś cały czas chciał się ze mną skontaktować. Pewnie był znowu Ed, więc nawet nie chciałam się rozłączyć.
Do mojego pokoju wparował Harry w samych bokserkach.
- Mogłabyś czasami odebrać ten telefon.- warknął.- Tata nie umie się do Ciebie dodzwonić.- powiedział.
- Rozmawiam przez telefon.- powiedziałam wskazując palcem na urządzeni.- A po drugie: myślałam, że to Ed.
- Ed? Czego on niby mógł od ciebie chcieć?- spytał.
- Chciał, żebym do niego wróciła, ale opowiem Ci to jutro, rozmawiam z Jus'em.-oznajmiłam.
- Awwww... Dobra, nie przeszkadzam już.- powiedział wycofując się z mojego pokoju. Zrobił jeszcze serduszko z palców, przez co dostał ode mnie poduszką, i wrócił do swojego pokoju.
Przykryłam się kołderką i zamknęłam swoje ślepia. Powoli odpływałam do cudownej krainy, w której mogłam śnić o tym kochanym Kanadyjczyku...
- Co on wymyślił ?- spytałam się po cichu sama siebie.
- Nie wiem, kochana.- odpowiedziała mi kobieta. Uśmiechnęłam się w jej stronę co odwzajemniła.
- Wiem, że spodziewacie się następnej piosenki i zaraz ją usłyszycie, ale nie będzie to piosenka z mojego nowego albumu Believe. Będzie to stara piosenka.-powiedział.- Będziecie mile zaskoczeni.- dodał po chwili uśmiechając się w moją stronę. Popatrzałam na niego z mordem w oczach, na co się zaśmiał. Usłyszałam pierwsze nuty Overboard i myślałam, że zaraz zemdleje. Gdy nadszedł moment, w którym śpiewała Jessica przyłożyłam mikrofon do ust i zaczęłam śpiewać, ale postanowiłam nie wychodzić zza sceny.
Śpiewałam patrząc w dół, gdy poczułam czyjąś dłoń łapiącą moją. Podniosłam wzrok i ujrzałam Biebs'a. Pociągnął mnie za rękę na scenę, nie protestowałam, ale patrzałam tylko i wyłącznie na swoje buty. Po paru minutach piosenka się skończyła.
- Moi drodzy. Moja koleżanka - Mary.- powiedział do mikrofonu, a po sali rozległy się piski, krzyki i oklaski. W tym momencie dziękowałam mu, że nie powiedział mojego nazwiska.- Nie wiem czy zauważyliście, ale Mary, gdy śpiewała patrzała na swoje buty, które są boskie.- powiedział i na ekranie za nami pojawiły się moje buciki. Przytulił mnie, więc podziękowałam muza to, iż nie wydał mojego nazwiska, pomachałam do wszystkich, posłałam buziaki chłopakom i dziewczyną i zeszłam za scenę. Oddałam mikrofon, pożegnałam i wróciłam do przyjaciół, którzy od razu się na mnie rzucili.
Na początku piosenki Beauty And A Beat do Amy podeszła Jen i spytała czy chce zostać OLLG, ale ona grzecznie podziękowała i powiedziała, że ma znaleźć osobę, która nie zna Jus'a osobiście. Jen westchnęła i zawróciła, ale szybko ją zawołałam.
- Hej, Jen. Mogłabym dzisiaj ja znaleźć tę szczęściarę ?- spytałam. Kobieta nie chętnie zgodziła się, a ja szybciutko pobiegłam na trybuny. W pewnym momencie moim przed moimi oczami mignęła mi znajoma dziewczynka. Szybko do niej podeszłam.
- Mary !!- krzyknęła tak głośno, że nawet w takim hałasie ją usłyszałam bez problemu. Podbiegła do mnie i mocno przytuliła.
- Cześć, Mała.- przywitałam ją. Uśmiechnęłam się, a do mojej głowy wpadł pomysł.- Co powiesz na to, aby zostać OLLG ?- spytałam, a ona podskoczyła i pisnęła z radości.
- Pewnie. Powiem tylko Oli i możemy iść.- powiedziała. Pobiegła do swojej siostry, powiedziała jej coś na co szeroko się uśmiechnęła. Wymieniłyśmy wesołe uśmiechy, po czym razem z Tosią poszłyśmy za scenę. Przedstawiłam jej, wszystkich powiedziałam jej, że będę na nią czekać. Po chwili przyszedł jeden z tancerzy i poszli z Małą na scenę. Szeroko się uśmiechnęłam widząc wielki uśmiech na tej małej twarzy.
Odprowadziłam małą na jej wcześniejsze miejsce, porozmawiałam trochę z jej siostrą i wróciłam na miejsce. Do końca koncertu już nic nadzwyczajnego się nie działo. Potem poszliśmy na M&G, gdzie zrobiliśmy sobie zdjęcie z Justin'em, pożegnaliśmy się z nim i wróciliśmy do domu. Opowiedzieliśmy przyjaciołom co się wydarzyło na tym koncercie. Pobiegłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Moją błogą ciszę przerwały wibracje mojego telefonu. Podniosłam go i ujrzałam na nim zdjęcie Biebs'a, co świadczyło, że wysłał mi sms'a. Przepisaliśmy razem następne 3 godziny i pisalibyśmy dłużej, ale nam obojgu zmęczenie dało się we znaki, więc życzyliśmy sobie słodkich snów.
Wzięłam za dużą koszulkę Zayn'a i czystą bieliznę do ręki i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, ubrałam się w 'piżamę' i wróciłam do pokoju. Wskoczyłam pod kołderkę i ułożyłam się wygodnie na poduszce. Już usypiałam, gdy nagle mój telefon zaczął wydobywać z siebie dźwięki. Jęknęłam szukając z zamkniętymi oczami telefonu. Gdy wreszcie go 'wymacałam', nie patrząc kto dzwoni odebrałam.
- Halo?- spytałam niemrawo.
- Hej, Mary.- usłyszałam głos mojego byłego po drugiej stronie.
- Ed ?- spytałam zdziwiona podnosząc się do pozycji siedzącej i otwierając szeroko oczy.
- No tak. Co Cię tak dziwi, kochanie?- spytał, zapewne się uśmiechając.
- Nie mów do mnie 'kochanie', bo nim nie jestem.- warknęłam.
- Oj, Mary. Nie przesadzaj. Przemyślałem to wszystko i możesz do mnie wrócić.- powiedział.
- Co? Ja do Ciebie? Wrócić?- spytałam i zaczęłam się panicznie śmiać.- Nigdy.-powiedziałam po moim napadzie i się rozłączyłam. Próbował się do mnie dodzwonić jeszcze parę razy, ale uparcie nie odbierałam, więc dał sobie w końcu spokój.
Znów ułożyłam się wygodnie na poduszce przykrywając się kołdrą po brodę, ale zaśniecie ponownie uniemożliwił mi telefon. Chwyciłam go do ręki i odebrałam.
- Możesz przestać do mnie wydzwaniać ?!- krzyknęłam nie pozwalając osobie po drugiej stronie nic powiedzieć.
- Przecież dzwonie do Ciebie pierwszy raz.- powiedział ten uspakajający głos.
- Oh, przepraszam Justin. Myślałam, że to ktoś inny.
- Nic się nie stało. A kto jest tak nie normalny, że wydzwania do ciebie o tej godzinie?- spytał, zapewne marszcząc czoło.
- Takich dwóch chłopaków.- powiedziałam uśmiechając się.
- Dwóch?- zapytał.
- Tak. Jeden ma na imię Justin, a drugi Ed.- powiedziałam. Chłopak się roześmiał. Jeszcze rozmawialiśmy ze sobą jakiś czas, ponieważ nie mogliśmy zasnąć. Podczas rozmowy mojej z Bieber'em ktoś cały czas chciał się ze mną skontaktować. Pewnie był znowu Ed, więc nawet nie chciałam się rozłączyć.
Do mojego pokoju wparował Harry w samych bokserkach.
- Mogłabyś czasami odebrać ten telefon.- warknął.- Tata nie umie się do Ciebie dodzwonić.- powiedział.
- Rozmawiam przez telefon.- powiedziałam wskazując palcem na urządzeni.- A po drugie: myślałam, że to Ed.
- Ed? Czego on niby mógł od ciebie chcieć?- spytał.
- Chciał, żebym do niego wróciła, ale opowiem Ci to jutro, rozmawiam z Jus'em.-oznajmiłam.
- Awwww... Dobra, nie przeszkadzam już.- powiedział wycofując się z mojego pokoju. Zrobił jeszcze serduszko z palców, przez co dostał ode mnie poduszką, i wrócił do swojego pokoju.
Przykryłam się kołderką i zamknęłam swoje ślepia. Powoli odpływałam do cudownej krainy, w której mogłam śnić o tym kochanym Kanadyjczyku...
**************************************************************************
Ta dam... Oto nowy rozdział... Wiem, ze jest cholernie nudny i wgl taki bleeee, ale nie miałam za bardzo pomysłów... Ostatnie 4 tygodnie wakacji nie było mnie w domu i nie miałam internetu, a jak go miałam to żadne pomysły nie wpadały mi do głowy... Przepraszam, ze tak długo nic nie dodawałam, ale postaram się poprawić. W roku szkolnym, mam nadzieje, się poprawie... KOCHAM WAS
Nuta na dziś:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz