wtorek, 19 listopada 2013

Rozdział ósmy
   Obudził mnie dzwoniący budzik sygnalizując, że jest godzina ósma rano. Ziewnęłam przeciągle wyłączając irytujące urządzenie. Wzięłam do ręki przygotowane ubrania i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, ubrałam się i wróciłam do swojego pokoju. Wzięłam moją torbę z ubraniami i zeszłam na dół, położyłam ją koło drzwi, a sama udałam się do kuchni. Wzięłam się za robienie gofrów, które postanowiłam zrobić na śniadanie.
   Usłyszałam dzwonek do drzwi, więc położyłam gofry na stole i poszłam je otworzyć. Za nimi zobaczyłam uśmiechniętą od ucha do ucha Rose i sztucznie uśmiechającą się Kate. 
- Ciocia!- krzyknęła Malutka.
- Cześć, Szkrabie.- powiedziałam biorąc ją na rączki i przytulając. Zaprowadziłam je do kuchni.
- Jak mu powiedziałaś, że wyjeżdżasz?- spytałam, gdy obie siedziałyśmy z kubkami latte.
- Nie powiedziałam.- mruknęła.- Pojechał w delegacje na 2 dni, więc nie miałam jak mu powiedzieć.- powiedziała.- Ale napisałam mu list, który zostawiłam.- dodała, widząc moje gniewne spojrzenie. Westchnęłam.
- Chociaż tyle.-mruknęłam. Po chwili do kuchni weszła Maja, a za nią Amy. Przywitały się z nami, po czym zaczęły konsumować śniadanko.
    -Ale uważajcie tam.- powiedział po raz setny dzisiaj Harry.
- Powtarzasz się.- zaświergotałam. Przewrócił oczami i zamknął mnie w swoim niedźwiedzim uścisku, który szybciutko odwzajemniłam. Mój braciszek był ostatnim, którego przytuliłam z tej grupki wariatów. Wsiadłam do taksówki, w której już siedziała Katie z Rosie, a po chwili dołączyły do nas Amy i Maja, które nie umiały się rozstać ze swoimi ukochanymi. 
    Gdy tylko zapięłam pas w samolocie ułożyłam się wygodnie i odpłynęłam do krainy snów, ale mój błogi sen nie potrwał długo, ponieważ poczułam jak ktoś po mnie skacze. Otworzyłam leniwie jedno oko, a potem drugie. Gdy wyostrzył mi się obraz, ujrzałam Rose siedzącą na moich kolanach.
- Co jest?- spytałam.
- Poczytasz mi?- spytała sepleniąc i słodko się uśmiechając.
- Pewnie.- uśmiechnęłam się sennie. Mała podała mi jakąś książeczkę i usadowiła się wygodnie na moich kolanach. Przez następne 15 minut czytałam jej bajkę o Królewnie Śnieżce i 7 krasnoludkach, gdy w końcu zasnęła ja również pozwoliłam sobie na sen.
    Poczułam szarpnięcie moją prawą ręką więc otworzyłam oczy, przetarłam je pięściami. 
- Zaraz lądujemy.- oznajmiła Kate. Pokiwałam głową dając jej znak, że przyjęłam tę informację. Poprawiłam się na fotelu i przyglądałam się widokom za oknem. Po paru minutach wylądowaliśmy, więc wyszliśmy z samolotu, kierując się do sali, w której miałyśmy odebrać nasze bagaże. Dziewczyny cały czas rozmawiały, ale ja byłam tak zmęczona, że nie miałam siły się wplątywać w te rozmowę. Złapałam swoją walizkę i usiadłam na niej, czekając aż dziewczyny wezmą swoje.
    - Witajcie w domu.- powiedziałyśmy równo razem z Mają. Dziewczyny się uśmiechnęły i zaczęły zwiedzać dom.- Jakby co jestem u siebie!- krzyknęłam do dziewczyn, które rozeszły się po całym domu. Podreptałam do swojego pokoju, rzucając torbę koło szafy i sama runęłam na łóżko. Zaraz po tym jak zamknęłam oczy usłyszałam pukanie.
- Proszę.- powiedziałam, podnosząc się do pozycji siedzącej. Do pokoju weszła Amy i Katie z córeczką.
- Gdzie możemy się ulokować?- spytały.
- Gdzie tylko jest wolne.- powiedziałam uśmiechając się, po czym ziewnęłam przeciągle. One pokiwały głowami i wyszły z pokoju. Miałam znów opaść na mięciutkie poduszki, gdy usłyszałam irytującą piosenkę w wykonaniu mojego brata. Nacisnęłam zieloną słuchawkę i przysunęłam telefon do ucha.
- Jesteśmy na miejscy. Całe i zdrowe.- powiedziałam od razu.
- Wiem. Rozmawiałem z Mają. Ja nie w tej sprawie.- mruknął.- Przyszedł jakiś Tom i pyta o Kate.- dodał.
- Daj mi do telefonu.- powiedziałam przecierając paczadła.
-Halo?- spytał.
- Dobra, słuchaj. Jestem zmęczona, więc będę się streszczać. Katie jest ze mną w LA. Mam nadzieje, że czytałeś list i, że wiesz o co chodzi.- powiedziałam.
- Tak, czytałem. Mógłbym się z nią zobaczyć?- spytał.- Chciałbym z nią o tym porozmawiać. Ona nie wie, ale ja też ją kocham.- dodał, ale już znacznie ciszej.Westchnęłam.
- Pewnie, że możesz, ale musisz w takim razie przyjechać tutaj.- powiedziałam.
- Dobra. Zabukuje bilety na najbliższy lot.- powiedział.
- Zapisz sobie mój numer, więc jak już będziesz to do mnie zadzwonisz.- powiedziałam, po czym podałam mu swój numer telefonu.
     Parę minut po zakończeniu naszej rozmowy odpłynęłam do krainy snów. Obudziłam się dwie godziny później. Nie wyspałam się ani trochę. Cały czas śnił mi się mój były, co nie za bardzo mi się podobało. Wygrzebałam się spod ciepłej kołderki i podreptałam do kuchni. Wzięłam szklankę i nalałam sobie wody i wypiłam ją całą duszkiem. Schowałam brudną szklankę do zmywarki i poszłam do salonu. Rzuciłam się na kanapę i włączyłam telewizor. 
   Skakałam z kanału na kanał. Czemu o tej porze nie leci nic ciekawego?! Usłyszałam pukanie do drzwi, więc zdziwiona spojrzałam na zegarek. Widniała na niej godzina 23.12. Podniosłam się  powoli z miejsca i podreptałam do drzwi. Spojrzałam przez kuklok i, gdy zobaczyłam te karmelowe tęczówki od razu otworzyłam szeroko drzwi. Przytuliłam go mocno, na co się zaśmiał. Wpuściłam go do domu.
- Chcesz coś do picia? Jedzenia?- spytałam.
- Nie, dzięki.- powiedział. Przeszliśmy do salonu i usiedliśmy na kanapie, w dwóch różnych końcach. Chłopak wyciągnął ręce w moją stronę i przynsunął mnie do siebie tak, że usiadłąm między jego kolanami.
- Nie gryzę.- szepnął.- No może jedynie w szyję.- dodał po chwili. Zaśmiałam się.
- Jesteś wampirem?- spytałam dokuczając mu.
- Może.- mruknął, po czym cmoknął mnie w usta.
- Tak w ogóle to co tu robisz o tej porze?- zapytałam.
- Siedze?- odpowiedział pytając.
- Ale ty przecież byłeś nie dawno w Londynie.-powiedziałam marszcząc brwi.
- Ale wróciłem.-odpowiedział.
- To nie miałeś wywiadu?- zapytałam. Te wszystkie moje pytania brzmiały jak przesłuchanie, ale jestem ciekawska, więc musiałam zapytać.
- Miałem mieć wywiad, ale go odwołali, więc wróciłem do domu. A kiedy zobaczyłem, że świeci się tu u was w salonie to postanowiłem przyjść.- powiedział odpowiadając na moje kolejne nie zadane pytanie. Pokiwałam tylko głową i ułożyłam się wygodnie w jego ramionach.
      Siedzieliśmy tak godzinę oglądając i co jakiś czas dawając sobie krótkie pocałunki.
- Jestem śpiąca.- mruknęłam.
- To idź spać, ja już idę.- powiedział cmokając mnie w czółko.
- Idziesz ze mną.- powiedziałam łapiąc go za rękę i pociągnęłam go do góry.- Rozgość się, ja idę się przebrać.- wzięłam koszulkę Harry'ego i poszłam do łazienki. Szybko się przebrałam i zmyłam makijaż. Gotowa wróciłam do pokoju, w którym Justin sciągał spodnie. Otworzyłam szeroko oczy, a potem szybko spuściłam wzrok i wskoczyłam pod kołderkę. Po chwili przyszedł do mnie i również wszedł pod kołdrę. Przyciągnął mnie do siebie, a ja wtuliłam się w jego nagi tors.
- Śpij, Piękna.- szepnął mi do ucha.- Dobranoc.
- Dobranoc, Justin.- powiedziałam i cmoknęłam go delikatnie w usta.

***********************************************************************************
Heeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeej... Przepraszam, że tak długo nic nie pisałam, ale mam problem z biologią i jestem zagrożona, więc nie musiałam się uczyć. Postaram się dodawać jakieś rozdziały :) 

Nuta na dziś:

piątek, 18 października 2013

Rozdział siódmy
   Obudziłam się koło godziny jedenastej, ubrałam się i gotowa zeszłam na dół. Z tego co zauważyłam to w salonie siedzieli tylko Zayn z Perrie i Liam z Danielle. Przywitałam się z nimi i poszłam do kuchni, do której zaraz wparował Nialler. Gdy tylko mnie zobaczył to szeroko się uśmiechnął.
- Hej, Mała.- nie przestawała się szczerzyć.
- Cześć.-odpowiedziałam nie pewnie.
- Robisz śniadanko?- spytał.
- Wieeesz... Ma przyjść Katy z Rose, więc zrobię trochę większe.- powiedziałam. Zaczęłam robić tosty, gdy do kuchni weszła zaspana Amy.
- Cześć, Śpiochu.-przywitałam ją, na co niemrawo się uśmiechnęła.- Co ten Niall z tobą zrobił?- spytałam rozbawiona, przez co ich twarze zrobiły się czerwone, a moja przyjaciółka się obudziła do końca.- O Matko!- krzyknęłam i podbiegłam ich wyściskać.- Jesteście już razem?- spytałam, gdy się od nich odsunęłam, na co pokiwali potakująco głowami. Pisnęłam i znów rzuciłam im się na szyje, wywołując u nich śmiech.- Ale zabezpieczyliście się?- spytałam robiąc się poważna.
- Mary.- jęknęła Amy.
- Jesteśmy dorośli.- powiedział cały czerwony Niall.
- Ale się o was martwię i nie chce, żeby były jakieś nie porozumienia.- powiedziałam wywracając oczami, po czym odwróciłam się i wyciągnęłam tosty z tostera.
   Zaraz po tym jak zadzwonił dzwonek do drzwi położyłam parującą patelnie z jajecznicą obok tostów i płatek do mleka.
- Wujek!- usłyszałam słodziutki głos Rosie.
- My tylko na chwilkę.- powiedziała Kate.
- Chciałabyś.- zaśmiał się Harry.- Mary zrobiła śniadanie, więc jeśli nic nie zjecie to was nie wypuści.-dodał. Po chwili zobaczyłam ich trójkę. Przywitałam się z kuzynką i jej córką, po czym one zajęły miejsca, a ja poszłam zawołać resztę. Zjawili się po kilku sekundach.
- Nareszcie! Jeeeeesteeeem taaaakiiiii głooooodnyyyyy!- jęknął Horan siadając przy stole.
  Szłam z Katy powoli po parku, a Malutka zrywała kwiatki dla swojej mamy.
- Ja już tak dłużej nie mogę.- żaliła mi się brunetka.- Gdy widzę jego usta to mam ochotę je pocałować, potem wtulić w jego tors i już tak zostać.- uśmiechnęła się blado.
- Moim zdaniem powinnaś mu to powiedzieć.- popatrzałam na śliczną brunetkę, która szła w naszą stronę z bukietem stokrotek w rączce.
- To dla Ciebie, mamusiu.- powiedziała sepleniąc.
- Dziękuje.- odpowiedziała uśmiechając się słabo.
- Chodźmy na plac zabaw.- powiedziałam i wzięłam Małą na rączki.
    Po 4 godzinach spędzonych z dziewczynami wróciłam do domu i zaczęłam się pakować, gdy do mojego pokoju wpadły Amy i Maja.
- No, bo słuchaj. Amy będzie studiować tam, gdzie my, więc może z nami zamieszkać.- powiedziała Maja.
- No pewnie! Ale jak chce się z nami zabrać to musi się pakować.- powiedziałam, a blondynka rzuciła mi się na szyję.- Ale pod jeszcze jednym warunkiem.- podniosłam do góry palec, popatrzyły na mnie wyczekująco.- Kate i Rose mogą z nami zamieszkać.
- Pewnie!- krzyknęły obie. Przytuliłam je, po czym wygoniłam z pokoju w zamiarze spakowania się, przed jutrzejszym wyjazdem. 
    W połowie mojego pakowania dostałam sms'a:
' Wiem, że to bardzo nie profesjonalne prosić przez telefon, ale poszłabyś może ze mną na kolacje? Justin Xx'
 Moje oczy prawie wyszły na wierzch. Czy Justin Bieber zaproponował mi kolację?! Czy to randka?! O cholera! Nie mogę oddychać! Krzyknęłam na cały dom i jestem pewna, że usłyszał to nawet Justin u siebie w hotelu. Szybko odpisałam mu, że się zgadzam i zaczęłam szukać jakiejś sukienki, ale jak na złość nie miałam żadnej. Szybko wybiegłam z pokoju i zbiegłam na dół, po czym od razu udałam się do salonu, gdzie byli wszyscy.
-Perrie! Potrzebuje Twojej pomocy!- krzyknęłam zdyszana. Poderwała się jak oszalała, a ja od razu pobiegłam do pokoju jej i Zayn'a.
- O co chodzi?- spytała zamykając drzwi.
- Justinzaprosiłmnienakolacjęiniemamwcosięubrać!- powiedziałam szybko. Chwilę jej zajęło pojęcie tego co powiedziałam, ale gdy już zrozumiała to pisnęła z radości i zaczęła grzebać w swojej szafie. Poczułam wibracje w ręce, więc szybciutko odblokowałam telefon.
' Będę o 19, shawty Xx'
 Spojrzałam na zegarek 17.24, miałam 1,5 godziny, a nie miałam nawet wybranej sukienki! Spojrzałam na dziewczynę, która w dalszym ciągu grzebała w szafie.
- Mam!- krzyknęła po 10 minutach. Przyjrzałam się sukience i od razu uśmiechnęłam się szeroko.
- Dziękuje!- krzyknęłam i rzuciłam się jej na szyję, cmoknęłam ją w policzek po czym zabierając sukienkę, popędziłam do łazienki, która jak na złość była zamknięta. Do cholery! Dlaczego na tak duży dom jest jedna łazienka?! Zaczęłam się dobijać do pomieszczenia, przez co zostałam okrzyczana przez mojego cudownego brata.
- Harold'zie Edvard'zie Styles'ie! Wyłaź w tej chwili z tej łazienki albo zawołam Louis'a, żeby tam do Ciebie wszedł!- krzyczałam dalej stukając w drewnianą powłokę.
- Już dobra!- krzyknął otwierając drzwi. Szybko go wyszarpałam z pomieszczenia i sama weszła zamykając za sobą zamek. Wzięłam prysznic, po czym ubrałam się i uczesałam. Poszłam jeszcze do pokoju po telefon, który wsadziłam do torebki i zeszłam na dół. Równo z tym jak zeszłam z ostatniego schodka zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Otworzę!- krzyknęłam. Podeszłam do drzwi, wzięłam głęboki wdech, wypuściłam powietrze i otworzyłam je. Uśmiechnęłam się szeroko do chłopaka stojącego po drugiej stronie.
- Jej. Wyglądasz...- zrobił pauzę. Wpatrywałam się w niego wyczekująco, lekko się uśmiechając, a w środku mnie krzyczało: 'Zabrakło mu słów! Zabrakło mu słów! Zabrakło...'.-... nieziemsko.- dokończył uśmiechając się słodko.
- Ty też całkiem nieźle.- powiedziałam patrząc na jego strój. Miał na sobie czarne Supra'y, spodnie z krokiem w kolanach, białą koszulę i luźno założony śledzik.- Wychodzę!- krzyknęłam w głąb domu. Justin wystawił swoje ramię, którego złapałam się z uśmiechem. Otworzył mi drzwi do swojego ferrari, po czym je za mną zamknął, obszedł je dookoła i wsiadł od strony kierowcy.
    Po 15 minutach rozmów, śpiewania piosenek lecących w radiu dojechaliśmy do małej restauracji na obrzeżach Londynu. Biebs pomógł mi wysiąść i poszliśmy w jej stronę. Usiedliśmy w stoliku na końcu sali w rogu. Cały czas rozmawialiśmy i się śmialiśmy, pewnie dalej by tak było, gdyby nie przyszła kelnerka. Od razu nie przypadła  mi do gustu. Wielkie, za pewne plastikowe, piersi, mnóstwo tapety na twarzy i guma w buzi, którą przeżuwała z otwartą buzią.
- Co dla państwa?- spytała mlaskając. Justin uśmiechnął się do mnie, pytając niemo, na co mam ochotę.
- Dla mnie spaghetti.- powiedziałam odkładając menu.
- W takim razie dwa razy spaghetti.- powiedział chłopak. Wzięłam nasze karty dań i poszła gdzieś tam. Wróciliśmy do naszych rozmów, które prowadziliśmy zanim nam przerwano.
  - Pańskie zamówienia.- usłyszałam ten piskliwy głos pomieszany z mlaskaniem. Przeniosłam wzrok z mojego towarzysza na tlenioną blondynkę, która najpierw postawiła talerz przede mną, a następnie przed chłopakiem schylając się tak by pokazać w jego stronę jak najwięcej swoich piersi. Gdy tylko od nas odeszła parsknęłam śmiechem, biorąc widelec.
- Co?- spytała Bieber.
- Nie, nic.- powiedziałam, nawijając na widelec makaron.
   Szliśmy z Justin'em przez park za ręce, rozmawiając o jakiś historiach naszego życia, chociaż ja wiedziałam prawie wszystko o nim. Nagle usłyszeliśmy 'Brat dzwoni, brat dzwoni...' w wykonaniu Harry'ego.
- Przepraszam, muszę odebrać.- powiedziałam zażenowana wyciągając telefon.- Słucham?- spytałam najmilej jak umiałam.
- Gdzie ty do cholery jesteś?- spytał na wstępie.
- Tam gdzie Ciebie nie ma.- stwierdziłam słodko, na co szatyn obok mnie się zaśmiał.- Czego chcesz, Styles?- zapytałam.
- Martwię się po prostu.- mruknął.
- To przestań się martwić. Będę zaaaa...- zacięłam się i spojrzałam na Kanadyjczyka, powiedział niemo 'za godzinę', więc znów powróciłam do rozmowy z bratem.- ... za godzinę.
-Uważaj na siebie! Kocham Cię!- krzyknął mi do ucha tak głośno, że musiałam odsunąć telefon. Justin zaczął się głośno śmiać z mojej skwaszonej miny.
- Taaa... Ja Ciebie też.- mruknęłam.- Pa!- krzyknęłam i się rozłączyłam.  Powoli zaczęliśmy wracać do auta, gdy zaczęło lać.
- A już myślałam, że gorzej być nie może.- westchnęłam. Szatyn okrył mnie swoją marynarką, którą trzymał w ręce. Uśmiechnęłam się do niego. Chłopak stanął na przeciwko mnie, wpatrywaliśmy się w swoje oczy przybliżając się do siebie. Złapał mnie za biodra przyciągając do siebie, w skutek czego wpadłam na jego tors. Położyłam ręce na jego piersiach. Popatrzał w moje oczy, na usta, a następnie złożył krótki pocałunek na moich ustach, by pocałować mnie dłużej. W tym momencie dziękowałam sobie, że założyłam te cholerne obcasy. Odwzajemniłam pocałunek, który był tak magiczny, jak sen. Justin, ja i pocałunek w deszczu. Jak wyciągnięte z jakiejś komedii romantycznej.
   Staliśmy z przed domem chłopaków, patrząc sobie w oczy.
- Pocałowałbym Cię, ale nie chce IM robić przedstawienia.- powiedział.
- Doskonale Cię rozumiem.- przytaknęłam.- Dziękuje za kolację i za spacer. Było na prawdę super.- uśmiechnęłam się do niego.
- Cieszę się. Mam nadzieje, że w L.A to powtórzymy?- spytał.
- Jeśli tylko będziesz chciał.- cmoknęłam go w policzek.- Dobranoc, Justin.
- Dobranoc, Mary.- uśmiechnął się odchodząc. Gdy wchodził do samochodu pomachałam mu, po czy weszłam do domu. Od razu rzucili się wszyscy na mnie zadając masę pytać. Olałam ich ściągając buty, a następnie kierując się w stronę pokoju Harry'ego. Zabrałam mu z szafy koszulę, w którą się przebrałam już u siebie w pokoju. Zmyłam makijaż, rozczesałam włosy, by następnie związać je w francuza. Gotowa do spania, położyłam się do łóżka i wzięłam do ręki telefon, który świecił.
 'Kolorowych snów, Piękna. Justin Xx'
Uśmiechnęłam się do telefonu i wzięłam się za odpisywanie:
' Na pewno takie będą. Śpij dobrze, Justin. Mary Xx'
Po chwili dostałam odpowiedź:
' Po takiej randce? Na pewno będę dobrze spał. Justin Xx'
Myślałam, że na zawał zejdę. To było takie słodkie! Wsadziła głowę w poduszkę i zaczęłam piszczeć, przerwałam, gdy poczułam jak ktoś na mnie siada.
- Złaź kimkolwiek jesteś!- krzyknęłam.
- Nie, dopóki mi nie powiesz jak było!- powiedziała Maja.
- NAM.- poprawiła ją Perrie.
- Serio chcecie wiedzieć?- spytałam odwracając się na plecy, przy okazji zrzucając przyjaciółkę z łóżka. Pokiwały energicznie głowami. Westchnęłam, po czym rzuciłam poduszką w drzwi, by usłyszeć jak ktoś się przewraca, po chwili do pokoju wparował Frędzel.
- Co to było?!- spytał.
- Poduszka.- wzruszyłam ramionami.- Ciesz się, że tylko ona.- dodałam, a dziewczyny się zaśmiały.
- No weź! My też chcemy wiedzieć, nooo!- jęknął Lou siadając po turecku na moim łóżku. Westchnęłam.
- ALE!- krzyknęłam podnosząc jeden palec do góry.- Zaraz po tym jak skończę opowiadać bierzecie swoje tyłki i idziecie stąd. Jestem zmęczona.- mruknęłam.
- Ale Cię musiał wymęczyć.- pokręcił głową Niall.
- Czy ty próbujesz się odegrać za dzisiejszy ranek?- spytałam mrużąc oczy. Już chciał coś powiedzieć, gdy przerwała mu Amy.
- Nie zmieniaj tematu.- warknęła. Zaśmiałam się i zaczęłam im opowiadać o mojej randce. Gdy mówiłam o pocałunku w deszczu to zrobili takie zbiorowe 'Awwww...', co mnie rozbawiło.
    Przytuliłam każdego, a oni kierowali się w stronę wyjścia z mojego pokoju. Ostatni podszedł do mnie Harreh. Przytulił mnie mocno.
- Uważaj na siebie.- mruknął szeptem w moje włosy.
- Dobrze. Kocham Cię. -szepnęłam.
- Ja Ciebie też kocham.- cmoknął mnie w czółko. Uśmiechnęłam się do niego, co odwzajemnił i zamknął za sobą drzwi. Opadłam na łóżko wzdychając. Kocham tych ludzi. Są ze mną mimo wszystko i za to jestem im wdzięczna. Zamknęłam oczy i pojawił mi się obraz tego słodkiego Kanadyjczyka. Uśmiechnęłam się sama do siebie i nawet nie wiem, kiedy zasnęłam...

*****************************************************************************************
Ta dam! Niespodziewany znikąd rozdział!

Nuta na dziś: 




sobota, 31 sierpnia 2013

Rozdział szósty
    Otworzyłam najpierw jedną, potem drugą powiekę, ale po chwili znów je zamknęłam. Parę razy mrugnęłam powiekami przyzwyczajając się do światła. Powoli podniosłam się do pozycji siedzącej. Wyciągnęłam się unosząc ręce wysoko do góry. Gdy już usiadłam w normalnej pozycji rozejrzałam się po pokoju i ujrzałam nie zasłonięte zasłony, których wczoraj nie zasłoniłam, ponieważ byłam zbyt zmęczona.
    Po paru minutach bezsensownego siedzenia, wzięłam na swoje kolana laptopa, gdyż nie chciałam jeszcze schodzić na dół. Od razu po jego włączeniu i wpisaniu hasła zalogowałam się na twitter'a i facebook'a. W czasie gdy przeglądałam powiadomienia na fb, dostałam wiadomość, w którą zaraz wlepiłam swoje oczy.

Justin Bieber: 
Cześć, Mary. Mam nadzieje, że pojawicie się na dzisiejszym koncercie ?
Mary Styles:
Hej, Justin. Pewnie, że będziemy. Co prawda nie w takim składzie w jakim nas poznałeś, ale będziemy ;) Zostaną nam 4  bilety. Będziemy mogli je dać komuś pod areną ?
Justin Bieber:
Ktoś nie przyjdzie ? Pewnie możecie dać :)
  Napisałam mu kto ma zamiar się wybrać, po czym on napisał, że jak mamy ochotę spotkać się z nim przed koncertem to możemy przyjść na próbę o 16:30. Od razu spojrzałam na zegarek i zobaczyłam, że jest godzina prawie 12. Wytrzeszczyłam oczy ze zdziwienia. Szybko napisałam mu, że pogadam z resztą, ale teraz muszę lecieć i się z nim pożegnałam. Wygrzebałam się szybciutko spod ciepłej kołdry i pobiegłam na dół. 
- O, patrzcie. Nasza śpiąca królewna wstała.- powiedział mój brat wchodząc do kuchni, w której się znajdowałam. Popatrzałam na niego z politowaniem i zrobiłam sobie kanapkę, a do szklanki nalałam soku pomarańczowego. Zjadłam to szybko. Posprzątałam po swoim śniadaniu i poszłam do salonu, w którym wszyscy się znajdowali. 
- Amy, Maja, Dan, Niall, Liam i ty Frędzlu...- spojrzałam na brata.- Na godzinę 15:30 macie być gotowi.- powiedziałam, odwróciłam się na pięcie i poszłam do swojego dotychczasowego pokoju. W drodze do niego zastanawiałam się co tu robiła Amy. Chyba ją dziewczyny zaprosiły,pomyślałam. Podeszłam do swojej szafy i zaczęłam wyciągać wczoraj zakupione przeze mnie rzeczy specjalnie na dzisiejszy koncert. Do ubrań dodałam parę dodatków i zaczęłam się zastanawiać jak się uczesać.
     O koło godziny 13:15 miałam już wszystko przygotowane. Rzuciłam się na łóżko, słuchawki podłączyłam do telefonu, włożyłam je do uszu, po czym 'odpaliłam' moją playlistę. Zamknęłam oczy i zaczęłam się odprężać. Po którejś już piosence spojrzałam na telefon, by sprawdzić, która jest godzina, 13:47. Zastopowałam muzykę, wyciągnęłam słuchawki z uszu i wstałam. Wzięłam potrzebne rzeczy ze sobą do łazienki. Rozebrałam się i wskoczyłam pod prysznic. Umyłam swoje ciało oraz włosy i po spłukaniu z siebie piany wyszłam z pod prysznica. Wytarłam swoje ciało w ręcznik, którym zaraz się owinęłam, a włosy zaczęłam suszyć. Gdy były już w miarę suche, ubrałam się, pomalowałam nieco mocniej niż zwykle i uczesałam. Gotowa wróciłam do pokoju. Popsikałam się jeszcze perfumami o nazwie 'Girlfriend' i wzięłam telefon. Schodząc na dół schowałam go do kieszeni.
    Gdy weszłam do salonu usłyszałam gwizdy i oklaski. Ukłoniłam im się jak baletnica i się zaśmiałam.
- Żeś się wystroiła, mała.- powiedział Harreh.
- Ja ? Wystroiłam ?- spojrzałam na niego błagalnie.
- A nie ?- popatrzył na mnie jak na idiotkę. Nic już nie odpowiedziałam tylko spojrzałam na ekran mojego telefonu, 15:20. Rozejrzałam się po wszystkich. Nie było Mai, Danielle i Amy. W tym samym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. Podniosłam się z miejsca i poszłam otworzyć. W drzwiach zobaczyłam blondynkę, którą zaraz wpuściłam do środka. 
     Równo o 15:30 byliśmy wszyscy w salonie. Pożegnaliśmy się z resztą przyjaciół i poszliśmy do vana chłopaków. Na miejsce dojechaliśmy po jakiś 40 minutach. 
- Dziewczyny chodźcie ze mną, a wy chłopaki chwilę poczekajcie.- powiedziałam wychodząc z pojazdu. Zaraz po mnie zrobiły to dziewczyny. Rozejrzałam się dookoła szukając osób, które mogły by nie mieć biletów. W końcu mój wzrok padł na 4 dziewczyny w wieku 13-15 lat, które stały z dala od reszty czekającej na otwarcie drzwi areny. Ruszyłam w ich kierunku, a za mną zdziwione dziewczyny.
- Hej.- powiedziałam uśmiechając się do nich.
- Hej.- odparły lekko zdziwione.
- Macie bilety na koncert ?- spytałam.
- Nope. Niestety nie udało nam się kupić.- westchnęła jedna z nich.
- Bo wiecie...- zaczęłam.-... tak się składa, że mam 4 bilety i nie mam co z nimi zrobić. Może je chcecie?- spytałam szeroko się uśmiechając.
- Naprawdę ?! O Boże ! Dziękujemy !- krzyknęła i rzuciła mi się na szyję. Wyciągnęłam z mojej malutkiej torebki 4 bilety i wręczyłam je dziewczynie, która przytuliła mnie jeszcze raz. Razem z dziewczynami wróciłyśmy do chłopaków, po czym ruszyliśmy w stronę areny.
- Emm... Mary...- zaczepił mnie Li.
- Tak?- spytałam patrząc na niego.
- Jak dostaniemy się do środka ?- spytał. To było bardzo trafne pytanie, ponieważ Bieber nic nie powiedział na ten temat. Jęknęłam nie zadowolona z tego powodu. Wszyscy się zaśmiali oprócz mnie.
- Dzwonię do tego ciołka.- odparłam wyciągając telefon z kieszeni. Znalazłam jego numer i nacisnęłam zieloną słuchawkę. Gdy odebrał wytłumaczyłam mu zaistniałam sytuacje.
- Podejdź do najbliższego ochroniarza i daj mu telefon.- powiedział lekko rozbawiony.
- Jakby to było takie proste.- fuknęłam. Usłyszałam śmiech szatyna, co spowodowało uśmiech na mojej twarzy. Zaczęłam się przepychać przez tłum moich sióstr i braci. W końcu udało mi się dopchać do ochroniarza. Uśmiechnęłam się do niego, ale on ani drgnął.
- Telefon do pana.- powiedziałam i wyciągnęłam rękę z urządzeniem w stronę mężczyzny. Zmarszczył brwi, ale wziął ode mnie urządzenie.
- Słucham ?- spytał, po czym uważnie czegoś słuchał. Po jakże dłużących się dwóch minutach facet oddał mi telefon i otworzył nam drzwi. Uśmiechnęłam się do niego uprzejmie.
- Dziękujemy.- zaświergotałam.  Widziałam jak usta mu drżą chcąc wykrzywić się w uśmiechu lub wydobyć z siebie śmiech, ale nic takiego się nie pojawiło na jego twarzy. Pożegnałam się z nim i ruszyłam za przyjaciółmi.
   Gdy znaleźliśmy odpowiednie wejście, którym moglibyśmy wejść pod scenę, rzuciliśmy się biegiem, prawie nie zabijając się po schodach. Znajdując się pod sceną wszyscy padliśmy na podłogę oprócz Dan.
- Kondyche to wy macie słabą.- usłyszałam głos za sobą. Położyłam łokcie na ziemi, a głowę dałam tak, że prawie dotknęłam podłogi, dzięki czemu me oczęta ujrzały Justin'a.
- Ha ha. Bardzo śmieszne.- powiedziałam siadając po turecku i obracając się w jego stronę. Chłopak w odpowiedzi pokazał swoje białe ząbki.
    - Masz fajną czapkę.- powiedział Jus przerywając ciszę.
- Dziękuje.- uśmiechnęłam się.
- Buty ma fajniejsze.- stwierdził Niall. Biebs zeskoczył ze sceny, podszedł bliżej mnie, chwycił za moje stopy i podniósł je wyżej. Zaczął je oglądać z każdej strony. Tak dziwnie to wyglądało, że postanowiłam go nagrać. Wyciągnęłam telefon z kieszeni i zaczęłam go nagrywać.
- Masz rację. Buty lepsze.- powiedział susząc zęby. Popatrzył na mnie i podniósł jedną brew do góry.- Czy ty mnie nagrywasz ?- spytał.
- Nieeee...- powiedziałam przeciągając ostatnią literkę. Powoli się podniosłam widząc jak chłopak zbliża się jeszcze bardziej. Telefon rzuciłam blondynowi i zaczęłam uciekać.  Chłopak gonił mnie po całej płycie A, potem po trybunach, w końcu wróciliśmy pod scenę. Gdy nie słyszałam kroków za sobą, odwróciłam się i zobaczyłam szatyna łapiącego oddech. 
- I kto tu ma słabą kondycję, co ?- spytałam. Podniósł na mnie wzrok. 
- Wygrałaś. Mam dość- powiedział i padł na podłogę. Zaczęłam odwalać swój 'taniec szczęścia'. Wszyscy patrzeli na mnie jak na downa, a po chwili wybuchli śmiechem, do czego zaraz sama dołączyłam. Wszyscy leżeliśmy i tarzaliśmy się po ziemi, zwijając ze śmiechu.
    Justin stał na scenie i śpiewał którąś tam z kolei piosenkę, a mi już się nie wygodnie robiło na tej podłodze, więc wstałam i ruszyłam w stronę sceny. Czułam na sobie wzrok wszystkich. Podeszłam bliżej barierek i przeskoczyłam przez nie po czym usiadłam na nich przodem do sceny. Po chwili usłyszałam pierwsze nuty U Smile i mimowolnie się uśmiechnęłam. Gdy Biebes zaczął śpiewać refren podszedł do mnie i śpiewał patrząc mi w oczy. W pewnym momencie wyciągnął rękę w stronę mojej głowy, złapał moją czapkę i uciekł. Z początku nie wiedziałam o co chodzi, ale po chwili weszłam na scenę i zaczęłam go gonić. Było mu ciężko biegać z krokiem od spodni w kolanach przez co szybko go dogoniłam i wskoczyłam mu na plecy, ściągnęłam czapkę z jego głowy i chciałam zejść, ale mi to uniemożliwił trzymając mocno moje nogi. Zaczął się kręcić w okół własnej osi, a ja się zaśmiałam.
- Dobra ! Bieber dość !- krzyknęłam ze śmiechem, a on zahamował gwałtownie przez co myślałam, że spadnę.
- Nie po nazwisku, Styles.- powiedział i ściągnął mnie ze swoich pleców, ale po chwili leżałam już na podłodze. Usiadł na mnie okrakiem i zaczął łaskotać. Na początku pisnęłam, a po chwili zaczęłam się przeraźliwie śmiać.
       Po 15 minutach tej tortury w końcu przeprosiłam go za to, że powiedziałam do niego po nazwisku i mnie puścił. Usiadłam z brzegu sceny i zaczęłam podśpiewywać piosenkę Carly Rae Jepsen - Curiosity. Poczułam jak ktoś bawi się moimi włosami. Nie musiałam się odwracać by stwierdzić, iż jest to Justin, który jako jedyny był na scenie. Po chwili poczułam coś przy moich uszach i usłyszałam swój głos w głośnikach. Jak na zawołanie przestałam śpiewać.
- Czemu przestałaś ?- spytał siadając obok mnie.- Śpiewaj dalej.- zachęcił mnie, co po chwili uczyniłam. Spojrzałam na niego. Wyglądał na zamyślonego.
Już się boje tego o czym on myśli, pomyślałam. Po skończonym utworze ściągnęłam mikrofon i mu go oddałam. Spojrzałam na komórkę.
- Za niedługo będą wpuszczać.- powiedziałam chowając telefon do kieszeni.
- Mary, znasz Overboard ?- spytał mnie Jus na co przytaknęłam. Gdy jego uśmiech się rozszerzył zaczęłam się bać.
    Staliśmy pod sceną świetnie się bawiąc i śpiewając razem  z szatynem, gdy w pewnym momencie podszedł do mnie Scooter.
- Ty jesteś Mary, prawda?- spytał, na co przytaknęłam.- Chodź za mną.- powiedział. Przeskoczyłam przez barierkę i popatrzyłam na przyjaciół, którzy mieli pytające miny, po czym swój wzrok przeniosłam na Justin'a, który akurat się na mnie patrzał. Przejechałam po szyi palcem i bez dźwięcznie powiedziałam I kill u i poszłam za Scoot'em.
- Poczekaj tu.- powiedział Braun.
- Ooo... Moja sąsiadka.- usłyszałam czyjś głos z mojej lewej strony, więc z ciekawości się odwróciłam i zobaczyłam Pattie idącą w moim kierunku.- Wreszcie mogę cię poznać. Jestem Pattie.- powiedziała uśmiechając się do mnie.
- Wiem, kim pani jest.- uśmiechnęłam się do niej.- Mary jestem.
- Proszę, nie mów do mnie 'pani', wolę Pattie. Nie czuje się w tedy tak staro.- powiedziała, na co przytaknęłam. Po chwili przyszedł do nas Scooter z mikrofonem, który mi wręczył i odszedł.
- Co on wymyślił ?- spytałam się po cichu sama siebie.
- Nie wiem, kochana.- odpowiedziała mi kobieta. Uśmiechnęłam się w jej stronę co odwzajemniła.
   - Wiem, że spodziewacie się następnej piosenki i zaraz ją usłyszycie, ale nie będzie to piosenka z mojego nowego albumu Believe. Będzie to stara piosenka.-powiedział.- Będziecie mile zaskoczeni.- dodał po chwili uśmiechając się w moją stronę. Popatrzałam na niego z mordem w oczach, na co się zaśmiał. Usłyszałam pierwsze nuty Overboard i myślałam, że zaraz zemdleje. Gdy nadszedł moment, w którym śpiewała Jessica przyłożyłam mikrofon do ust i zaczęłam śpiewać, ale postanowiłam nie wychodzić zza sceny. 
     Śpiewałam patrząc w dół, gdy poczułam czyjąś dłoń łapiącą moją. Podniosłam wzrok i ujrzałam Biebs'a. Pociągnął mnie za rękę na scenę, nie protestowałam, ale patrzałam tylko i wyłącznie na swoje buty. Po paru minutach piosenka się skończyła.
- Moi drodzy. Moja koleżanka - Mary.- powiedział do mikrofonu, a po sali rozległy się piski, krzyki i oklaski. W tym momencie dziękowałam mu, że nie powiedział mojego nazwiska.- Nie wiem czy zauważyliście, ale Mary, gdy śpiewała patrzała na swoje buty, które są boskie.- powiedział i na ekranie za nami pojawiły się moje buciki. Przytulił mnie, więc podziękowałam muza to, iż nie wydał mojego nazwiska, pomachałam do wszystkich, posłałam buziaki chłopakom i dziewczyną i zeszłam za scenę. Oddałam mikrofon, pożegnałam i wróciłam do przyjaciół, którzy od razu się na mnie rzucili. 
    Na początku piosenki Beauty And A Beat do Amy podeszła Jen i spytała czy chce zostać OLLG, ale ona grzecznie podziękowała i powiedziała, że ma znaleźć osobę, która nie zna Jus'a osobiście. Jen westchnęła i zawróciła, ale szybko ją zawołałam.
- Hej, Jen. Mogłabym dzisiaj ja znaleźć tę szczęściarę ?- spytałam. Kobieta nie chętnie zgodziła się, a ja szybciutko pobiegłam na trybuny. W pewnym momencie moim przed moimi oczami mignęła mi znajoma dziewczynka. Szybko do niej podeszłam.
- Mary !!- krzyknęła tak głośno, że nawet w takim hałasie ją usłyszałam bez problemu. Podbiegła do mnie i mocno przytuliła.
- Cześć, Mała.- przywitałam ją. Uśmiechnęłam się, a do mojej głowy wpadł pomysł.- Co powiesz na to, aby zostać OLLG ?- spytałam, a ona podskoczyła i pisnęła z radości.
- Pewnie. Powiem tylko Oli i możemy iść.- powiedziała. Pobiegła do swojej siostry, powiedziała jej coś na co szeroko się uśmiechnęła. Wymieniłyśmy wesołe uśmiechy, po czym razem z Tosią poszłyśmy za scenę. Przedstawiłam jej, wszystkich powiedziałam jej, że będę na nią czekać. Po chwili przyszedł jeden z tancerzy i poszli z Małą na scenę. Szeroko się uśmiechnęłam widząc wielki uśmiech na tej małej twarzy.
    Odprowadziłam małą na jej wcześniejsze miejsce, porozmawiałam trochę z jej siostrą i wróciłam na miejsce. Do końca koncertu już nic nadzwyczajnego się nie działo. Potem poszliśmy na M&G, gdzie zrobiliśmy sobie zdjęcie z Justin'em, pożegnaliśmy się z nim i wróciliśmy do domu. Opowiedzieliśmy przyjaciołom co się wydarzyło na tym koncercie. Pobiegłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Moją błogą ciszę przerwały wibracje mojego telefonu. Podniosłam go i ujrzałam na nim zdjęcie Biebs'a, co świadczyło, że wysłał mi sms'a. Przepisaliśmy razem następne 3 godziny i pisalibyśmy dłużej, ale nam obojgu zmęczenie dało się we znaki, więc życzyliśmy sobie słodkich snów.
    Wzięłam za dużą koszulkę Zayn'a i czystą bieliznę do ręki i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, ubrałam się w 'piżamę' i wróciłam do pokoju. Wskoczyłam pod kołderkę i ułożyłam się wygodnie na poduszce. Już usypiałam, gdy nagle mój telefon zaczął wydobywać z siebie dźwięki. Jęknęłam szukając z zamkniętymi oczami telefonu. Gdy wreszcie go 'wymacałam', nie patrząc kto dzwoni odebrałam.
- Halo?- spytałam niemrawo. 
- Hej, Mary.- usłyszałam głos mojego byłego po drugiej stronie. 
- Ed ?- spytałam zdziwiona podnosząc się do pozycji siedzącej i otwierając szeroko oczy.
- No tak. Co Cię tak dziwi, kochanie?- spytał, zapewne się uśmiechając.
- Nie mów do mnie 'kochanie', bo nim nie jestem.- warknęłam.
- Oj, Mary. Nie przesadzaj. Przemyślałem to wszystko i możesz do mnie wrócić.- powiedział.
- Co? Ja do Ciebie? Wrócić?- spytałam i zaczęłam się panicznie śmiać.- Nigdy.-powiedziałam po moim napadzie i się rozłączyłam. Próbował się do mnie dodzwonić jeszcze parę razy, ale uparcie nie odbierałam, więc dał sobie w końcu spokój.  
    Znów ułożyłam się wygodnie na poduszce przykrywając się kołdrą po brodę, ale zaśniecie ponownie uniemożliwił mi telefon. Chwyciłam go do ręki i odebrałam.
- Możesz przestać do mnie wydzwaniać ?!- krzyknęłam nie pozwalając osobie po drugiej stronie nic powiedzieć.
- Przecież dzwonie do Ciebie pierwszy raz.- powiedział ten uspakajający głos.
- Oh, przepraszam Justin. Myślałam, że to ktoś inny.
- Nic się nie stało. A kto jest tak nie normalny, że wydzwania do ciebie o tej godzinie?- spytał, zapewne marszcząc czoło.
- Takich dwóch chłopaków.- powiedziałam uśmiechając się.
- Dwóch?- zapytał.
- Tak. Jeden ma na imię Justin, a drugi Ed.- powiedziałam. Chłopak się roześmiał. Jeszcze rozmawialiśmy ze sobą jakiś czas, ponieważ nie mogliśmy zasnąć. Podczas rozmowy mojej z Bieber'em ktoś cały czas chciał się ze mną skontaktować. Pewnie był znowu Ed, więc nawet nie chciałam się rozłączyć. 
    Do mojego pokoju wparował Harry w samych bokserkach. 
- Mogłabyś czasami odebrać ten telefon.- warknął.- Tata nie umie się do Ciebie dodzwonić.- powiedział. 
- Rozmawiam przez telefon.- powiedziałam wskazując palcem na urządzeni.- A po drugie: myślałam, że to Ed.
- Ed? Czego on niby mógł od ciebie chcieć?- spytał.
- Chciał, żebym do niego wróciła, ale opowiem Ci to jutro, rozmawiam z Jus'em.-oznajmiłam.
- Awwww... Dobra, nie przeszkadzam już.- powiedział wycofując się z mojego pokoju. Zrobił jeszcze serduszko z palców, przez co dostał ode mnie poduszką, i wrócił do swojego pokoju.
      Przykryłam się kołderką i zamknęłam swoje ślepia. Powoli odpływałam do cudownej krainy, w której mogłam śnić o tym kochanym Kanadyjczyku...

**************************************************************************
Ta dam... Oto nowy rozdział... Wiem, ze jest cholernie nudny i wgl taki bleeee, ale nie miałam za bardzo pomysłów... Ostatnie 4 tygodnie wakacji nie było mnie w domu i nie miałam internetu, a jak go miałam to żadne pomysły nie wpadały mi do głowy... Przepraszam, ze tak długo nic nie dodawałam, ale postaram się poprawić. W roku szkolnym, mam nadzieje, się poprawie... KOCHAM WAS

Nuta na dziś:

czwartek, 18 lipca 2013

Rozdział piąty
   - Marry ? - poczułam lekkie szarpnięcie ręki, a po chwili ktoś po mnie skakał wołając moje imię. Zrzuciłam z siebie tę osobę i przewróciłam na prawy bok, jednak ten 'napastnik' nie dawał mi spokoju. Podniosłam się na łokciach, pocierając zaspane oczy, które po chwili ujrzały sylwetkę Amy.
- Co ty tu robisz ?- zapytałam, po czym ziewnęłam przeciągle.
- Miałyśmy iść na zakupy. Ty nie przychodziłaś, więc ja przyszłam po Ciebie.- powiedziała siadając na moim łóżku.
- Przepraszam.- uśmiechnęłam się słodko w jej stronę. Wygrzebałam się spod ciepłej kołdry i podeszłam do torby. Wyciągnęłam z niej ubrania i poszłam z nimi do łazienki. Szybciutko się umyłam, potem ubrałam, a na samym końcu uczesałam i umalowałam. Gotowa wróciłam do pokoju, w którym dziewczyna leżała na łóżku i przeglądała coś w komórce. Odchrząknęłam zwracając na siebie jej uwagę.
- Idziemy po dziewczyny.- uśmiechnęłam się.
- Dziewczyny ? Jakie dziewczyny?- podniosła jedną brew.
- Po Danielle i Maję.- odpowiedziałam opuszczając pokój. Blondynka już nic nie powiedziała tylko ruszyła za mną i zamknęła drzwi. Zeszłyśmy na dół i pokierowałyśmy się do salonu, w którym, tak jak myślałam, znajdowali się wszyscy pozostali.
- Cześć.- przywitałam się z nimi posyłając im uśmiech.
- Hej.- odpowiedzieli nie mal, że równo.
- Amy to są moi przyjaciele: Liam, Louis, Zayn, Niall, Danielle, Maja, Eleanor, Perrie oraz mój brat - Harry, a to jest Amy - moja przyjaciółka.- przedstawiłam ich sobie. 
     Przeleciałam wzrokiem po wszystkich, ale zatrzymałam go na farbowanym. Przez cały czas jego oczy były skierowane na postać mojej brązowookiej przyjaciółki. W duszy się zaśmiałam. Będzie nowa para, pomyślałam. 
- To co, dziewczyny ? Idziemy na zakupy ?- spytałam. Wszystkie ochoczo przytaknęły na moją propozycję. Pożegnałyśmy się z resztą i wyszłyśmy, obierając na kierunek najbliższe centrum handlowe.
      Po tym jak kupiłyśmy sobie ubrania na koncert, postanowiłyśmy pójść do fryzjera. Od razu podeszłam do fryzjerki, która 'opiekuje' się włosami mojego braciszka.
- Hej, Clair.- przywitałam się uśmiechem z dziewczyną.
- O, hej, Marry.- odwzajemniła uśmiech.- Dawno Cię nie widziałam.
- Jakoś nie miałam okazji przyjechać.- odpowiedziałam.
- A co Cię tu sprowadza ?- spytała. Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej i opowiedziałam jej co chce, żeby mi zrobiła.
   Po koło 2 godzinach wszystkie miałyśmy zrobione to co chciałyśmy. Zadowolona z efektu  zapłaciłam, co zrobiły również dziewczyny i wyszłyśmy. Pożegnałyśmy się z Danielle, która musiała już iść.
- Zrobiłabym sobie tatuaż.- powiedziałam tak ni stąd, ni zowąd. 
- Ja też.- dopowiedziała Maja.
- To idziemy do studia ?- spytała Amy. Wszystkie się zgodziłyśmy i ruszyłyśmy w kierunku studia tatuaży.
   Zaraz po wejściu usiadłyśmy w poczekalni, czekając na Mike'a.
- W czym mogę pomóc ?- usłyszałam znajomy zachrypnięty głos.
- Wraz z koleżanką chciałyśmy zrobić sobie tatuaż.- odpowiedziałam wstając z nie wygodnego miejsca. Maja uczyniła to chwilę po mnie.
- Marry ?- zapytał, marszcząc brwi.
- We własnej osobie.- zrobiłam obrót wokół własnej osi.
- Już myślałem, że nigdy nie doczekam się tej chwili.- powiedział, na co parsknęłam głośnym śmiechem. Wytłumaczyłam mu jak ma wygląda mój tatuaż i już po chwili miał gotowy szkic.
     Gdy Mike ronił Mai tatuaż zadzwonił mój telefon. W całym pomieszczeniu było słychać w kółko powtarzające się zdanie ' Brat dzwoni...' wypowiadane przez Hazzę. Strzeliłam mentalnie facepalm'a i odebrałam.
- Gdzie wy do cholery jesteście ?!- usłyszałam zdenerwowany głos Loczka.
- Spokojnie. Twoja księżniczka wróci do domu za max 1h.- odpowiedziałam wymijająco na jego pytanie.
- Przecież ja się martwię o Was obie ! - krzyknął oburzony.
- Tak, tak.- powiedziałam lekceważąco.- Muszę kończyć. Będziemy w domu za 1h.- dopowiedziałam i się rozłączyłam. Spojrzałam na swój lewy nadgarstek, po czym wstałam i podeszłam do dużego lustra. Odgarnęłam włosy na prawe ramię, do ręki wzięłam małe lusterko i odwróciłam się tyłem do dużego. Dokładnie obejrzałam swój drugi tatuaż.
      Po skończeniu zachwycania się tatuażem, podeszłam do Mai i Mike'a. Akurat tatuażysta kończył swoją robotę. Uśmiechnęłam się szeroko widząc na jej karku napis ' Curly '. 
- Gotowe.- oznajmił Mike odsuwając się od blondynki.
- Dzięki.- uśmiechnęła się w jego stronę. 
     W czasie, gdy Maja oglądała swój tatuaż, Mike założył mi opatrunek na nadgarstek i kark, po czym to samo zrobił Mai. Zapłaciłyśmy za dobrze wykonaną pracę i wyszłyśmy z salonu. Poszłyśmy odprowadzić Amy, po czym same poszłyśmy do domu. 
     - Nawet przed czasem.- uśmiechnęłam się słodko do Harry'ego, który właśnie pojawił się w przedpokoju. Ściągnęłam buty i wraz ze swoimi zakupami pobiegłam do mojego tymczasowego pokoju. Odłożyłam torby z ubraniami obok torby podróżnej i sama rzuciłam się na łóżko.
    Przeleżałam tak parę minut, ale mój błogi spokój przerwał dzwoniący telefon. Wzięłam do ręki brzęczące urządzenie i nie patrząc kto dzwoni, odebrałam.
- Hej, mała.- usłyszałam głos Katy po drugiej stronie.
- Hej, duża.- uśmiechnęłam się do telefonu.
- Mogłybyśmy się spotkać ?- zapytała.
- Jasne.- odpowiedziałam.- Gdzie ?
- W domu, u chłopaków, może być?- coś zaszumiało w słuchawce.
- Pewnie.- zgodziłam się szybko.
- To ja będę za jakieś 30 minut.
- Ok.- już chciałam zakończyć połączenie, ale ubiegł mnie jej głos.
- Jak możesz to czekaj przed domem.- powiedziała i się rozłączyła. Siedziałam chwilę zdziwiona na łóżku, ale po chwili poderwałam się jak oparzona i zbiegłam na dół. Nalałam sobie soku do szklanki i wypiłam ją duszkiem. Włożyłam naczynie do zmywarki i mówiąc, że wychodzę na chwilę, wyszłam przed dom. Usiadłam sobie na schodkach, wypatrując wzrokiem kuzynki.
     Po paru minutach przed domem zaparkował samochód, z którego wysiadła dziewczyna, a po chwili z tylnego siedzenia zabrała małą dziewczynkę. Trochę zdziwiona wstałam i podeszłam bliżej nich. Cmoknęłam brunetkę na przywitanie w policzek.
- Chodź. Usiądziemy w ogrodzie.- uśmiechnęłam się do niej. Przeszłyśmy na tył domu i usiadłyśmy na ławce. Malutka biegała po całym ogrodzie, wąchając każdy kwiatek.
- Kto to ?- spytałam przerywając ciszę.
- To jest Rose. Moja... um... córka.- powiedziała cichutko.
- Twoja co ?- spojrzałam na nią zdziwiona.
- Córka.- powiedziała trochę głośniej.
- Kto jest ojcem?- spytałam po kolejnych pięciu minutach ciszy.
- Nie jestem pewna...- przerwała na chwilę.- ... ale wydaję mi się, że Tom - mój przyjaciel.- dokończyła. Przytuliłam ją, zanim zadałam kolejne pytanie.
- Jak to się stało?- zapytałam ostrożnie. Wzięła parę oddechów i zaczęła mówić :
- Dwa lata temu, trzy miesiące przed Twoim przyjazdem poszłam na imprezę z Tom'em. Trochę za dużo wypiłam i urwał mi się film. Rano obudziłam się obok niego całkiem naga... Nie jestem pewna czy to on, ale nie mam innych podejrzeń.- powiedziała i się do mnie przytuliła.- Najważniejsze jest to...- powiedziała dalej we mnie wtulona. Odsunęła twarz od mojego ramienia i popatrzała mi w oczy.-... że tego nie żałuje. Powtórzyłabym to w pełni tego świadoma... bo go kocham.- dokończyła i ponownie się we mnie wtuliła.
- Czemu nie powiedziałaś mi tego wcześniej?- spytałam.
- Chciałam Ci powiedzieć w zeszłym roku, ale nie przyjechałaś.-  usiadła już normalnie na ławce.
- Dobra. Nie będę Cię już dzisiaj męczyć.- uśmiechnęłam się do niej.- Opowiedz mi o Rose.- odszukałam wzrokiem dziewczynkę, która stała przy szklanych drzwiach prowadzących do domu.
- Rosie, chodź do mnie.- zawołała cichutko brunetkę, która zaraz do nas podbiegła.Wyciągnęła rączki w stronę swojej rodzicielki i już po chwili siedziała na jej kolanach.
- Co mam Ci powiedzieć ? Kocham ją i nie wyobrażam sobie beż niej teraz życia.- uśmiechnęła się na chwilę.- Tylko, że teraz Tom uważa się odpowiedzialny za nas, bo to on wyciągnął mnie na tę imprezę.- jej uśmiech nieco 'oklapł'. Przytaknęłam nie wiedząc co mam powiedzieć.
- Mogę małą?- spytałam po krótkiej chwili, słodko się uśmiechając, co wywołało u Katy śmiech.
- Pewnie... Pójdziesz do cioci?- spytała się Rose. Dziewczynka tym razem wyciągnęła rączki w moim kierunku. Wzięłam ją na swoje kolana.
- Ciocia.- zasepleniła lekko Malutka. Uśmiechnęłam się szeroko słysząc to słowo wypowiedziane przez nią do mnie.
       Przegadałyśmy ze sobą jeszcze kolejne pół godziny, gdy zadzwonił mój telefon, wydając z siebie tę samą melodię co dziś w salonie. Katy się zaśmiała, a telefon zanim zdążyłam odebrać przestał dzwonić. Po chwili drzwi się otworzyły i stanął w nich Loczek.
- Miałaś wyjść tylko na chwi... Katy?- zrobił zdziwioną minę, przez co wybuchłam głośnym śmiechem. Gdy oni się witali ja dalej się śmiałam.
- Ciociu. Kto to ?- spytała sepleniąc Rosie i pokazując na chłopaka palcem. Spojrzałam pytająco na kuzynkę, która w odpowiedzi kiwnęła twierdząco głową.
- To jest Twój wujek Harry. Harreh to jest Rose - córka Katy.- uśmiechnęłam się. Lokowaty znów zrobił zdziwioną minę, przez co nie mogłam przestać chichotać.
- Mogę wziąć ją na ręce ?- spytał. Mała od razu zeskoczyła z moich kolan i podbiegła do niego.
     W momencie, gdy Hazz na ręce brunetkę do ogrodu weszła Maja.
- Kochanie, idzie...- urwała widząc scenkę przed nią.
- Chodźcie do środka.- uśmiechnął się i ruszył w kierunku domu. Blondynka posłała mi zdziwione spojrzenie i ruszyła za chłopakiem. Złapałam za nadgarstek dziewczynę siedzącą obok mnie i pociągnęłam do domu. Gdy weszłyśmy do salonu Loczek się uśmiechnął i zaczął mówić.
- A więc chciałbym Wam przedstawić moją kuzynkę - Katy - wskazał na brunetkę.- oraz jej córkę - Rose. Jestem wujkiem.- Wyszczerzył swoje białe ząbki.
- Hej. Marry...- zagadnął Liam, na którego przeniosłam swój wzrok.- Kiedy ty byłaś u fryzjera ?- spytał.
- Dzisiaj. Byłyśmy wszystkie.- uśmiechnęłam się.- Dan też.- poruszałam zabawnie brwiami. Przez resztę wieczoru bawiliśmy się z Rosie i rozmawialiśmy.
    Około godziny 21 Malutka zasnęła i Katy oznajmiła, że będą się zbierać. Umówiłam się z nią na spacer po jutrze. Byłam już tak zmęczona, że pożegnałam się z wszystkimi i poszłam do siebie. Przebrałam się w czystą bieliznę i za dużą męską koszulkę i zmyłam makijaż. Wskoczyłam pod kołdrę i myśląc o dużych brązowych oczach, które zobaczę jutro, zasnęłam...

***************************************************************************************
Wiem, wiem. Krótki i nudny, ale nic na to nie poradzę. Ostatnio w ogóle nie mam czasu i dostępu do komputera... Gdy tylko będę miała okazję dodam, na któregoś bloga rozdział...

Nuta na dziś:

czwartek, 20 czerwca 2013

Rozdział czwarty
     - Harry !!! Gdzie moje żelki ?!- usłyszałam krzyk Horan'a z dołu. Jęknęłam i leniwie otworzyłam oczy. Zrzuciłam z siebie kołdrę, zeszłam z łóżka i podeszłam do drzwi. Otworzyłam je z rozmachem i ślamazarnie wyszłam z pokoju kierując się na dół. Wszyscy biegali z kąta w kąt zbierając swoje rzeczy. Widziałam jak Zayn niósł bokserki w ręce, a Harry szukał jednej skarpetki. Patrzyłam na nich zdezorientowana.
- Hej !!- krzyknęłam zwracając na siebie uwagę wszystkich.- Nie wiem co wyście tu robili.- popatrzałam na Malik'a i Styles'a.- I nie chce wiedzieć, ale chce wiedzieć co wy tu tak hałasujecie.- skrzyżowałam ręce na wysokości klatki piersiowej.
- Pakujemy się.- powiedział Loczek i wrócił do swoich poszukiwań.
- Już wracacie do Londynu?- zdziwiłam się.
- No MY jedziemy.- podkreślił drugie słowo.
- No wy.- odpowiedziałam patrząc na niego jak na idiotę.
- Jaka ty nie kumata.- strzelił facepalm'a.
- Może dlatego, że mnie obudziliście.- burknęłam.
- Po prostu się spakuj.- powiedział Liam przechodząc obok mnie. Zmarszczyłam brwi nie wiedząc o co chodzi.- Nie wszystko, tylko na parę dni.- uśmiechnął się w moją stronę. Dalej nic nie rozumiałam, ale nie chciałam już pytać, więc tak jak powiedział brązowooki poszłam się spakować. 
    Po spakowaniu się wyciągnęłam z szafy ubrania, które mogłabym ubrać i poszłam do łazienki. Pomieszczenie było zaparowane i pachniało męskimi żelami pod prysznic i perfumami, ale nie należały one do chłopaków. Mimo, że zapach ten czułam z dwa razy już go doskonale znałam. Były to perfumy samego Justin'a Bieber'a. Chociaż znałam ten zapach zaledwie dwa dni to i tak zdążyłam go pokochać.
    Ściągnęłam z siebie ubrania z wczoraj i weszłam pod prysznic. Namydliłam swoje ciało pomarańczowym żelem pod prysznic, a we włosy wtarłam truskawkowy szampon do włosów. Spłukałam z siebie oraz włosów pianę i wyszłam z kabiny owijając się ręcznikiem. Stojąc przed lustrem wysuszyłam swoje włosy, pomalowałam się i ubrałam w strój pasujący do pogody. Psiknęłam się jeszcze perfumą 'Girlfiriend', którą dostałam od głodomorka i ostatni raz oglądając się w lustrze wyszłam z łazienki. Podreptałam do pokoju, gdzie wzięłam telefon i zeszłam na dół do reszty. Uśmiechnęłam się do wszystkich znajdujących się w jadalni i poszłam do kuchni. Zrobiłam sobie lekkie śniadanko i dosiadłam się do stołu. 
   Wszyscy o czymś gadali, a ja zajęłam się swoim pysznym posiłkiem, który już kończyłam. Zaniosłam miseczkę do zmywarki i oprałam się biodrem o blat pijąc sok pomarańczowy, po czym pustą szklankę również schowałam do zmywarki.
- To jedziemy!!- krzyknął uradowany Lou biegnąc do salonu. W dalszym ciągu nie wiedziałam gdzie jedziemy, ale miałam nadzieje, że nie wywiozą mnie do lasu jak kiedyś.
  *- Hej, Mary. Jedziemy na wycieczkę. Jedziesz z nami?- spytał Zayn.
- Jasne.- odpowiedziałam uśmiechając się promieniście.
- To spakuj się, a my przyjedziemy po Ciebie za godzinę.- powiedział i zniknął mi z pola widzenia. Wzruszyłam ramionami i poszłam się pakować.
- Co za idiota. Zapomniał mi powiedzieć na ile jedziemy.- mruknęłam sama do siebie.
    Po jakiś czterdziestu pięciu minutach byłam spakowana, przebrałam się i zeszłam na dół, żeby poczekać na chłopaków. Po paru minutach przyjechali i mogliśmy jechać. Przez całą drogę się wygłupialiśmy. Na miejscu jako pierwsza wyskoczyłam z samochodu wraz z moją torbą. Usłyszałam za sobą tylko trzask drzwi, warczenie silnika, a potem już tylko głośne śmiechy chłopaków i w dalszym ciągu pracujący silnik. Rozejrzałam się dookoła. Stałam na środku jakiegoś lasu. Nie wiedziałam dokładnie gdzie. W tym momencie mocno wkurzyłam się na chłopaków. Postanowiłam poszukać jakiejś drogi do domu. 
    Po paru nastu minutach znalazłam leśniczówkę. Miły leśniczy powiedział mi jak mam iść, więc poszłam według jego wskazówek. Droga do domu zajęła mi ponad godzinę, ale za to miałam piękne widoki i nawdychałam się świeżego powietrza. Co w dalszym ciągu nie zmienia faktu, że byłam wkurzona na chłopaków. Weszłam po chichu do domu i na paluszkach poszłam do swojego pokoju. Nic nie mówiąc i przede wszystkim nie hałasując przebrałam się i wskoczyłam pod kołdrę, by po chwili pogrążyć się w głębokim śnie.
    Następnego dnia obudziły mnie głosy dochodzące z dołu.
- A co jeżeli się nie znajdzie?- usłyszałam zdenerwowanego Loczka.
- Uspokój się. Na pewno zaraz się znajdzie.- odpowiedział mu Louis starając się być opanowanym. Po chwili zaczęli się przekrzykiwać. Nie mogłam tego słuchać, więc zwlokłam się z łóżka i zeszłam na dół.
- Możecie zamknąć te ryje?- spytała trzymając się za głowę jakby dopadł mnie kac morderca.
- O Matko!- krzyknął z ulgą Harry i rzucił się na mnie mocno mnie do siebie tuląc.- Wszystko ok? Nic Cię nie boli? Nie skaleczyłaś się?- pytał oglądając mnie całą. Wyrwałam się z jego kolejnego uścisku i bez żadnego słowa wzięłam szklankę, nalałam do niej sobie soku pomarańczowego, po czym go wypiłam.
      Tak wyglądało parę kolejnych dni...*
    Staliśmy wszyscy przed domem i pakowaliśmy walizki do bagażnika taksówki. Nagle z ni stąd ni zowąd zmaterializował się koło mnie Justin. Tak mnie przestraszył, że ze strachu złapałam się za miejsce, w którym znajduje się serce.
- Hej.- cmoknął mnie w policzek na powitanie.
- Cześć.- uśmiechnęłam się na gest chłopaka.
- Mam coś dla Ciebie i reszty. Mam nadzieje, że się spodoba.- powiedział dając mi kopertę. Już chciałam ją otworzyć, ale uniemożliwił mi to łapiąc mnie za rękę. Gdy mnie dotknął po moim kręgosłupie przebiegły przyjemne ciarki.- Otwórz to już na miejscu albo w samolocie.- puścił mi oczko, cmoknął w policzek mówiąc 'do zobaczenia' i poszedł. Bardzo chciałam zobaczyć co jest w kopercie, ale skoro Biebs mnie prosił abym otworzyła to później to tak zrobię. Schowałam kopertę do torebki i weszłam do taksówki, gdyż już wszystko było gotowe. Jechaliśmy jakiś czas po czym stanęliśmy na lotnisku. Uśmiechnęłam się widząc, że nie jest to las.
    Po odprawach poszliśmy do prywatnego samolotu chłopaków. Usiadłam na fotelu obok Mai, która siedziała po prawej stronie Harry'ego. Podłączyłam słuchawki do telefonu i kliknęłam 'play' na mojej liście utworów. Wsłuchując się w piękny głos mojego kolegi Ed'a Sheeran'a w piosence Give me love zasnęłam...
    Obudziło mnie szturchanie w ramie, wołanie mojego imienia i głośne śmiechy. Otworzyłam leniwie oczy i rozejrzałam się powoli. Po paru chwilach zorientowałam się, że jestem w samolocie. Dowiedziałam się, że zaraz lądujemy, więc poprawiłam się na fotelu i zapięłam pas. Spojrzałam na parę znajdującą się po mojej prawej. Oczywiście nie robili nic innego jak wymieniali się śliną. Wywróciłam oczami i spojrzałam w prawo. Perrie i Zayn również przekazywali sobie, a Niall wpierdzielał żelki.
- Nialler'kuuuu...- przeciągnęłam słodko. Chłopak westchnął i wyciągnął w moim kierunku rękę, w której trzymał paczuszkę. Posłałam mu buziaka w powietrzu i zabrałam mu parę żelek.
    Po paru minutach wylądowaliśmy i mogliśmy spokojnie wysiąść z samolotu. Wzięłam swoją torbę i pokierowałam się razem z głodomorkiem za całą czwórką zakochanych par. Zajadaliśmy się żelkami i cały czas się wygłupialiśmy. Przed lotniskiem stało mnóstwo paparazzi. Nienawidziłam ich. Mówili, że wykorzystuje chłopaków, żeby stać się sławną. Może i chce się stać rozpoznawalna w showbiznes'ie, ale nie w ten sposób. Dostałam się do szkoły muzycznej i mam nadzieję, że dzięki niej się wybije.
     Moje rozmyślenia przerwało trzaśnięcie drzwi taksówki. Wszyscy już w niej siedzieliśmy i mogliśmy już jechać. Gdziekolwiek to miało być. 15 minut później byliśmy już na miejscu. Wyszliśmy z samochodu i razem z naszymi torbami pokierowaliśmy się, jak się okazało, w stronę domu chłopaków w Londynie. Teraz zrozumiałam o czym mówił Loczek. Strzeliłam duchowego facepalm'a i podreptałam za nimi. Szybko rzuciłam swoje rzeczy na łóżko i biorąc tylko telefon i torebkę zeszłam na dół.
- Ludzie !!! Wychodzę !!! Nie wiem kiedy wrócę !!! Nie czekajcie na mnie z kolacją !!!!- krzyknęłam w stronę schodów i trzasnęłam za sobą drzwiami. Na swój kierunek wybrałam dom mojej przyjaciółki mieszkającej w tym deszczowym mieście. Mimo takiej opinii dzisiaj nie padało.
    Zapukałam do drzwi i moim oczom ukazała się mama blondynki.
- Dzień dobry, proszę pani.- uśmiechnęłam się ciepło w stronę kobiety.
- Oh, witaj, Mary. Dawno Cię nie widziałam.- odwzajemniła mój uśmiech.
- Tak. Trochę mnie tu nie było.- zaśmiałam się, a ona do mnie dołączyła.- Jest może Amy?- spytałam. Twierdząco pokiwała głową, a jej uśmiech trochę oklapł. Przesunęła się w drzwiach, żebym mogła wejść, po czym je za mną zamknęła.
- Poczekaj chwilkę.- powiedziała i zniknęła w kuchni.- Może Tobie się uda.- powiedziała podając mi talerzyk z kanapkami. Zmarszczyłam brwi, ale nic nie powiedziałam. Poszłam na górę z talerzykiem i podeszłam pod drzwi jej pokoju. Wzięłam parę głębokich oddechów i z rozmachem otworzyłam drzwi.
- Witaj, kochanie moje !!- krzyknęłam i spojrzałam w stronę łóżka.- Amy? Co się stało, skarbie?- spytałam widząc ją zapłakaną. Podbiegłam do łóżka i usiadłam obok mnie, dziewczyna wtuliła się we mnie mocno. Wybuchła jeszcze głośniejszym płaczem. Zaczęłam ją głaska po plecach i bujać, żeby się uspokoiła.
    Po paru minutach osiągnęłam wymarzony efekt. Blondyna przestała płakać, ale dalej była do mnie 'przyklejona'.
- Opowiesz mi co się stało?- spytałam ostrożnie. Odsunęła się ode mnie delikatnie i przytaknęła pociągając nosem.
- Matt mnie zostawił.- powiedziała i zacisnęła powieki.
- Co ?! Kiedy ?!- wstałam jak oparzona.- Jak go zobaczę to na strzępy rozszarpię !!- krzyknęłam. Zobaczyłam cień uśmiechu na jej zamazanej tuszem twarzy. Podeszłam do niej i jeszcze raz mocno ją przytuliłam.- O Matko !- krzyknęłam.- Jak ty schudłaś !! Musisz zjeść te kanapki !!- podsunęłam jej pod nos talerzyk. Nie chętnie wzięła jedną i powoli przeżuwała z grymasem na twarzy. Zdenerwowała mnie swoimi wolnymi ruchami, więc chwyciłam jej żuchwę i zaczęłam jej pomagać.  Brązowooka zaczęła się śmiać w skutek czego zaczęła się krztusić. Oderwałam ręce od jej głowy i poklepałam ją po plecach. Do jej pokoju wpadł jej brat - Cody.
- Ty się śmiałaś !!- wykrzyknął powodując uśmiech u dziewczyny. Podbiegł do niej i ją przytulił.- Minęły już 3 miesiące. Myślałem, że już się nie pozbierasz.- powiedział patrząc jej w oczy. Przewróciła oczami wywołując u mnie cichy chichot sprawiając, że chłopak na mnie spojrzał.- Mary? Dawno Cię nie widziałem, kochanie.- puścił mi oczko. Zaśmialiśmy się. Podeszłam do niego, cmoknęłam w policzek i przytuliłam.
- Ciebie też miło wiedzieć, Cody.- uśmiechnęłam się. Usiedliśmy w trójkę na łóżku Amy i zaczęliśmy rozmawiać. W między czasie zmusiliśmy blondynkę do zjedzenia pozostałych kanapek.
    Około 20 pożegnałam się z nimi i poszłam w stronę domu chłopaków. Nie zdziwiło mnie to, że za mną w krzakach kryli się paparazzi. Już się do tego przyzwyczaiłam. Weszłam do domu i zastałam w nim tylko Niall'a.
- Gdzie reszta ? -spytałam.
- Wybyli do restauracji i gdzieś tam jeszcze.- odpowiedział nawet na mnie nie patrząc. Usiadłam obok niego na kanapie i zaczęłam oglądać z nim jakiś film akcji. W pewnym momencie przypomniała mi się koperta, którą dał mi Justin. Szybko poderwałam się z miejsca i ignorując zdziwione spojrzenie chłopaka pobiegłam do pokoju, w którym nocowałam. Chwyciłam w ręce torebkę i skoczyłam na łóżko. Wyciągnęłam pośpiesznie kopertę i drżącymi rękoma ją otworzyłam. Wyciągnęłam powoli jej zawartość i z każdym kawałkiem wyciąganym moje oczy powiększały się i powiększały. Justin dał nam 10 biletów na jego koncert w Londynie. Zasłoniłam swoje usta, żeby nie piszczeć i zeszłam z łóżka. Wróciłam do salonu, w którym siedzieli już wszyscy. 
- Ekhem.- odchrząknęłam, zwracając na siebie uwagę.- Dostałam bilety...- zaczęłam.-... na koncert...- znowu przerwałam.-... mojego kolegi.- dokończyłam.
- Kiedy jest?- spytał Zayn. Przywróciłam sobie w myślach wygląd biletu i ujrzałam datę. 
- Po jutrze.- odpowiedziałam.
- To my z Pezz odpadamy. Musimy załatwić parę spraw.- powiedział uśmiechając się w stronę dziewczyny. 
- Ok, ale Maja, Dan, Niall, Liam muszą iść.- powiedziałam tonem nie lubiącym sprzeciwu. Pokiwali twierdząco głową. Uśmiechnęłam się.
- Idę z Wami.- powiedział Loczek. Uśmiechnęłam się w jego stronę, a potem w stronę reszty osób idących na ten koncert.
- Dziewczęta...- zaczęłam.- Jutro idziemy na zakupy.- wyszczerzyłam się jak idiotka. Przytaknęły.- Aaa... I idzie z nami jeszcze Amy.- powiedziałam, gdy stałam już w progu.
- Amy?- spytały równo.
- Moja przyjaciółka.- puściłam do nich oczko i pobiegłam do pokoju. Wskoczyłam na łóżko, wzięłam na kolana laptopa i włączyłam go. Po tym jak się w końcu włączył to zalogowałam się na tt. Weszłam na prywatne i napisałam do Justin'a wiadomość, w której umieściłam podziękowania i życzyłam mu dobrej nocy, po czym wylogowałam się i wyłączyłam urządzenie. Odłożyłam go na szafkę nocną i podeszłam do torby leżącej na podłodze. Wyciągnęłam z niej koszulkę Hazzy z napisem 'free fucks' i czystą bieliznę. Poszłam z tymi rzeczami do łazienki, w której już nie pachniało tak cudowne jak rano w naszym domu. Umyłam się szybciutko i ubrałam. Wróciłam do pokoju. Zanim zamknęłam drzwi krzyknęłam jeszcze głośne 'Dobranoc' i trzasnęłam drzwiami. Ułożyłam się wygodnie na poduszkach i wsunęłam swoje ciało pod kołdrę. Zanim jeszcze odpłynęłam do krainy snów napisałam do Amy, że jutro idziemy na zakupy, po czym podłączyłam telefon do ładowarki i odłożyłam go na laptopa znajdującego się na szafce nocnej. Znów położyłam głowę na mięciutkich poduszkach i odpłynęłam do krainy z rzekami pełnymi czekolady, żelkami zamiast drzew i chmur z waty cukrowej...

************************************************************************
Ta da... Mamy kolejny rozdział... Jeśli ktokolwiek to czyta to proszę zostawcie po sobie jakiś komentarz...

Nuta na dziś:

Tą piosenkę wybrałam, ponieważ moja przyjaciółka mi ją nie dawno kazała słuchać itp. Mam nadzieję, że jeszcze ją pamiętacie >.<