czwartek, 20 czerwca 2013

Rozdział czwarty
     - Harry !!! Gdzie moje żelki ?!- usłyszałam krzyk Horan'a z dołu. Jęknęłam i leniwie otworzyłam oczy. Zrzuciłam z siebie kołdrę, zeszłam z łóżka i podeszłam do drzwi. Otworzyłam je z rozmachem i ślamazarnie wyszłam z pokoju kierując się na dół. Wszyscy biegali z kąta w kąt zbierając swoje rzeczy. Widziałam jak Zayn niósł bokserki w ręce, a Harry szukał jednej skarpetki. Patrzyłam na nich zdezorientowana.
- Hej !!- krzyknęłam zwracając na siebie uwagę wszystkich.- Nie wiem co wyście tu robili.- popatrzałam na Malik'a i Styles'a.- I nie chce wiedzieć, ale chce wiedzieć co wy tu tak hałasujecie.- skrzyżowałam ręce na wysokości klatki piersiowej.
- Pakujemy się.- powiedział Loczek i wrócił do swoich poszukiwań.
- Już wracacie do Londynu?- zdziwiłam się.
- No MY jedziemy.- podkreślił drugie słowo.
- No wy.- odpowiedziałam patrząc na niego jak na idiotę.
- Jaka ty nie kumata.- strzelił facepalm'a.
- Może dlatego, że mnie obudziliście.- burknęłam.
- Po prostu się spakuj.- powiedział Liam przechodząc obok mnie. Zmarszczyłam brwi nie wiedząc o co chodzi.- Nie wszystko, tylko na parę dni.- uśmiechnął się w moją stronę. Dalej nic nie rozumiałam, ale nie chciałam już pytać, więc tak jak powiedział brązowooki poszłam się spakować. 
    Po spakowaniu się wyciągnęłam z szafy ubrania, które mogłabym ubrać i poszłam do łazienki. Pomieszczenie było zaparowane i pachniało męskimi żelami pod prysznic i perfumami, ale nie należały one do chłopaków. Mimo, że zapach ten czułam z dwa razy już go doskonale znałam. Były to perfumy samego Justin'a Bieber'a. Chociaż znałam ten zapach zaledwie dwa dni to i tak zdążyłam go pokochać.
    Ściągnęłam z siebie ubrania z wczoraj i weszłam pod prysznic. Namydliłam swoje ciało pomarańczowym żelem pod prysznic, a we włosy wtarłam truskawkowy szampon do włosów. Spłukałam z siebie oraz włosów pianę i wyszłam z kabiny owijając się ręcznikiem. Stojąc przed lustrem wysuszyłam swoje włosy, pomalowałam się i ubrałam w strój pasujący do pogody. Psiknęłam się jeszcze perfumą 'Girlfiriend', którą dostałam od głodomorka i ostatni raz oglądając się w lustrze wyszłam z łazienki. Podreptałam do pokoju, gdzie wzięłam telefon i zeszłam na dół do reszty. Uśmiechnęłam się do wszystkich znajdujących się w jadalni i poszłam do kuchni. Zrobiłam sobie lekkie śniadanko i dosiadłam się do stołu. 
   Wszyscy o czymś gadali, a ja zajęłam się swoim pysznym posiłkiem, który już kończyłam. Zaniosłam miseczkę do zmywarki i oprałam się biodrem o blat pijąc sok pomarańczowy, po czym pustą szklankę również schowałam do zmywarki.
- To jedziemy!!- krzyknął uradowany Lou biegnąc do salonu. W dalszym ciągu nie wiedziałam gdzie jedziemy, ale miałam nadzieje, że nie wywiozą mnie do lasu jak kiedyś.
  *- Hej, Mary. Jedziemy na wycieczkę. Jedziesz z nami?- spytał Zayn.
- Jasne.- odpowiedziałam uśmiechając się promieniście.
- To spakuj się, a my przyjedziemy po Ciebie za godzinę.- powiedział i zniknął mi z pola widzenia. Wzruszyłam ramionami i poszłam się pakować.
- Co za idiota. Zapomniał mi powiedzieć na ile jedziemy.- mruknęłam sama do siebie.
    Po jakiś czterdziestu pięciu minutach byłam spakowana, przebrałam się i zeszłam na dół, żeby poczekać na chłopaków. Po paru minutach przyjechali i mogliśmy jechać. Przez całą drogę się wygłupialiśmy. Na miejscu jako pierwsza wyskoczyłam z samochodu wraz z moją torbą. Usłyszałam za sobą tylko trzask drzwi, warczenie silnika, a potem już tylko głośne śmiechy chłopaków i w dalszym ciągu pracujący silnik. Rozejrzałam się dookoła. Stałam na środku jakiegoś lasu. Nie wiedziałam dokładnie gdzie. W tym momencie mocno wkurzyłam się na chłopaków. Postanowiłam poszukać jakiejś drogi do domu. 
    Po paru nastu minutach znalazłam leśniczówkę. Miły leśniczy powiedział mi jak mam iść, więc poszłam według jego wskazówek. Droga do domu zajęła mi ponad godzinę, ale za to miałam piękne widoki i nawdychałam się świeżego powietrza. Co w dalszym ciągu nie zmienia faktu, że byłam wkurzona na chłopaków. Weszłam po chichu do domu i na paluszkach poszłam do swojego pokoju. Nic nie mówiąc i przede wszystkim nie hałasując przebrałam się i wskoczyłam pod kołdrę, by po chwili pogrążyć się w głębokim śnie.
    Następnego dnia obudziły mnie głosy dochodzące z dołu.
- A co jeżeli się nie znajdzie?- usłyszałam zdenerwowanego Loczka.
- Uspokój się. Na pewno zaraz się znajdzie.- odpowiedział mu Louis starając się być opanowanym. Po chwili zaczęli się przekrzykiwać. Nie mogłam tego słuchać, więc zwlokłam się z łóżka i zeszłam na dół.
- Możecie zamknąć te ryje?- spytała trzymając się za głowę jakby dopadł mnie kac morderca.
- O Matko!- krzyknął z ulgą Harry i rzucił się na mnie mocno mnie do siebie tuląc.- Wszystko ok? Nic Cię nie boli? Nie skaleczyłaś się?- pytał oglądając mnie całą. Wyrwałam się z jego kolejnego uścisku i bez żadnego słowa wzięłam szklankę, nalałam do niej sobie soku pomarańczowego, po czym go wypiłam.
      Tak wyglądało parę kolejnych dni...*
    Staliśmy wszyscy przed domem i pakowaliśmy walizki do bagażnika taksówki. Nagle z ni stąd ni zowąd zmaterializował się koło mnie Justin. Tak mnie przestraszył, że ze strachu złapałam się za miejsce, w którym znajduje się serce.
- Hej.- cmoknął mnie w policzek na powitanie.
- Cześć.- uśmiechnęłam się na gest chłopaka.
- Mam coś dla Ciebie i reszty. Mam nadzieje, że się spodoba.- powiedział dając mi kopertę. Już chciałam ją otworzyć, ale uniemożliwił mi to łapiąc mnie za rękę. Gdy mnie dotknął po moim kręgosłupie przebiegły przyjemne ciarki.- Otwórz to już na miejscu albo w samolocie.- puścił mi oczko, cmoknął w policzek mówiąc 'do zobaczenia' i poszedł. Bardzo chciałam zobaczyć co jest w kopercie, ale skoro Biebs mnie prosił abym otworzyła to później to tak zrobię. Schowałam kopertę do torebki i weszłam do taksówki, gdyż już wszystko było gotowe. Jechaliśmy jakiś czas po czym stanęliśmy na lotnisku. Uśmiechnęłam się widząc, że nie jest to las.
    Po odprawach poszliśmy do prywatnego samolotu chłopaków. Usiadłam na fotelu obok Mai, która siedziała po prawej stronie Harry'ego. Podłączyłam słuchawki do telefonu i kliknęłam 'play' na mojej liście utworów. Wsłuchując się w piękny głos mojego kolegi Ed'a Sheeran'a w piosence Give me love zasnęłam...
    Obudziło mnie szturchanie w ramie, wołanie mojego imienia i głośne śmiechy. Otworzyłam leniwie oczy i rozejrzałam się powoli. Po paru chwilach zorientowałam się, że jestem w samolocie. Dowiedziałam się, że zaraz lądujemy, więc poprawiłam się na fotelu i zapięłam pas. Spojrzałam na parę znajdującą się po mojej prawej. Oczywiście nie robili nic innego jak wymieniali się śliną. Wywróciłam oczami i spojrzałam w prawo. Perrie i Zayn również przekazywali sobie, a Niall wpierdzielał żelki.
- Nialler'kuuuu...- przeciągnęłam słodko. Chłopak westchnął i wyciągnął w moim kierunku rękę, w której trzymał paczuszkę. Posłałam mu buziaka w powietrzu i zabrałam mu parę żelek.
    Po paru minutach wylądowaliśmy i mogliśmy spokojnie wysiąść z samolotu. Wzięłam swoją torbę i pokierowałam się razem z głodomorkiem za całą czwórką zakochanych par. Zajadaliśmy się żelkami i cały czas się wygłupialiśmy. Przed lotniskiem stało mnóstwo paparazzi. Nienawidziłam ich. Mówili, że wykorzystuje chłopaków, żeby stać się sławną. Może i chce się stać rozpoznawalna w showbiznes'ie, ale nie w ten sposób. Dostałam się do szkoły muzycznej i mam nadzieję, że dzięki niej się wybije.
     Moje rozmyślenia przerwało trzaśnięcie drzwi taksówki. Wszyscy już w niej siedzieliśmy i mogliśmy już jechać. Gdziekolwiek to miało być. 15 minut później byliśmy już na miejscu. Wyszliśmy z samochodu i razem z naszymi torbami pokierowaliśmy się, jak się okazało, w stronę domu chłopaków w Londynie. Teraz zrozumiałam o czym mówił Loczek. Strzeliłam duchowego facepalm'a i podreptałam za nimi. Szybko rzuciłam swoje rzeczy na łóżko i biorąc tylko telefon i torebkę zeszłam na dół.
- Ludzie !!! Wychodzę !!! Nie wiem kiedy wrócę !!! Nie czekajcie na mnie z kolacją !!!!- krzyknęłam w stronę schodów i trzasnęłam za sobą drzwiami. Na swój kierunek wybrałam dom mojej przyjaciółki mieszkającej w tym deszczowym mieście. Mimo takiej opinii dzisiaj nie padało.
    Zapukałam do drzwi i moim oczom ukazała się mama blondynki.
- Dzień dobry, proszę pani.- uśmiechnęłam się ciepło w stronę kobiety.
- Oh, witaj, Mary. Dawno Cię nie widziałam.- odwzajemniła mój uśmiech.
- Tak. Trochę mnie tu nie było.- zaśmiałam się, a ona do mnie dołączyła.- Jest może Amy?- spytałam. Twierdząco pokiwała głową, a jej uśmiech trochę oklapł. Przesunęła się w drzwiach, żebym mogła wejść, po czym je za mną zamknęła.
- Poczekaj chwilkę.- powiedziała i zniknęła w kuchni.- Może Tobie się uda.- powiedziała podając mi talerzyk z kanapkami. Zmarszczyłam brwi, ale nic nie powiedziałam. Poszłam na górę z talerzykiem i podeszłam pod drzwi jej pokoju. Wzięłam parę głębokich oddechów i z rozmachem otworzyłam drzwi.
- Witaj, kochanie moje !!- krzyknęłam i spojrzałam w stronę łóżka.- Amy? Co się stało, skarbie?- spytałam widząc ją zapłakaną. Podbiegłam do łóżka i usiadłam obok mnie, dziewczyna wtuliła się we mnie mocno. Wybuchła jeszcze głośniejszym płaczem. Zaczęłam ją głaska po plecach i bujać, żeby się uspokoiła.
    Po paru minutach osiągnęłam wymarzony efekt. Blondyna przestała płakać, ale dalej była do mnie 'przyklejona'.
- Opowiesz mi co się stało?- spytałam ostrożnie. Odsunęła się ode mnie delikatnie i przytaknęła pociągając nosem.
- Matt mnie zostawił.- powiedziała i zacisnęła powieki.
- Co ?! Kiedy ?!- wstałam jak oparzona.- Jak go zobaczę to na strzępy rozszarpię !!- krzyknęłam. Zobaczyłam cień uśmiechu na jej zamazanej tuszem twarzy. Podeszłam do niej i jeszcze raz mocno ją przytuliłam.- O Matko !- krzyknęłam.- Jak ty schudłaś !! Musisz zjeść te kanapki !!- podsunęłam jej pod nos talerzyk. Nie chętnie wzięła jedną i powoli przeżuwała z grymasem na twarzy. Zdenerwowała mnie swoimi wolnymi ruchami, więc chwyciłam jej żuchwę i zaczęłam jej pomagać.  Brązowooka zaczęła się śmiać w skutek czego zaczęła się krztusić. Oderwałam ręce od jej głowy i poklepałam ją po plecach. Do jej pokoju wpadł jej brat - Cody.
- Ty się śmiałaś !!- wykrzyknął powodując uśmiech u dziewczyny. Podbiegł do niej i ją przytulił.- Minęły już 3 miesiące. Myślałem, że już się nie pozbierasz.- powiedział patrząc jej w oczy. Przewróciła oczami wywołując u mnie cichy chichot sprawiając, że chłopak na mnie spojrzał.- Mary? Dawno Cię nie widziałem, kochanie.- puścił mi oczko. Zaśmialiśmy się. Podeszłam do niego, cmoknęłam w policzek i przytuliłam.
- Ciebie też miło wiedzieć, Cody.- uśmiechnęłam się. Usiedliśmy w trójkę na łóżku Amy i zaczęliśmy rozmawiać. W między czasie zmusiliśmy blondynkę do zjedzenia pozostałych kanapek.
    Około 20 pożegnałam się z nimi i poszłam w stronę domu chłopaków. Nie zdziwiło mnie to, że za mną w krzakach kryli się paparazzi. Już się do tego przyzwyczaiłam. Weszłam do domu i zastałam w nim tylko Niall'a.
- Gdzie reszta ? -spytałam.
- Wybyli do restauracji i gdzieś tam jeszcze.- odpowiedział nawet na mnie nie patrząc. Usiadłam obok niego na kanapie i zaczęłam oglądać z nim jakiś film akcji. W pewnym momencie przypomniała mi się koperta, którą dał mi Justin. Szybko poderwałam się z miejsca i ignorując zdziwione spojrzenie chłopaka pobiegłam do pokoju, w którym nocowałam. Chwyciłam w ręce torebkę i skoczyłam na łóżko. Wyciągnęłam pośpiesznie kopertę i drżącymi rękoma ją otworzyłam. Wyciągnęłam powoli jej zawartość i z każdym kawałkiem wyciąganym moje oczy powiększały się i powiększały. Justin dał nam 10 biletów na jego koncert w Londynie. Zasłoniłam swoje usta, żeby nie piszczeć i zeszłam z łóżka. Wróciłam do salonu, w którym siedzieli już wszyscy. 
- Ekhem.- odchrząknęłam, zwracając na siebie uwagę.- Dostałam bilety...- zaczęłam.-... na koncert...- znowu przerwałam.-... mojego kolegi.- dokończyłam.
- Kiedy jest?- spytał Zayn. Przywróciłam sobie w myślach wygląd biletu i ujrzałam datę. 
- Po jutrze.- odpowiedziałam.
- To my z Pezz odpadamy. Musimy załatwić parę spraw.- powiedział uśmiechając się w stronę dziewczyny. 
- Ok, ale Maja, Dan, Niall, Liam muszą iść.- powiedziałam tonem nie lubiącym sprzeciwu. Pokiwali twierdząco głową. Uśmiechnęłam się.
- Idę z Wami.- powiedział Loczek. Uśmiechnęłam się w jego stronę, a potem w stronę reszty osób idących na ten koncert.
- Dziewczęta...- zaczęłam.- Jutro idziemy na zakupy.- wyszczerzyłam się jak idiotka. Przytaknęły.- Aaa... I idzie z nami jeszcze Amy.- powiedziałam, gdy stałam już w progu.
- Amy?- spytały równo.
- Moja przyjaciółka.- puściłam do nich oczko i pobiegłam do pokoju. Wskoczyłam na łóżko, wzięłam na kolana laptopa i włączyłam go. Po tym jak się w końcu włączył to zalogowałam się na tt. Weszłam na prywatne i napisałam do Justin'a wiadomość, w której umieściłam podziękowania i życzyłam mu dobrej nocy, po czym wylogowałam się i wyłączyłam urządzenie. Odłożyłam go na szafkę nocną i podeszłam do torby leżącej na podłodze. Wyciągnęłam z niej koszulkę Hazzy z napisem 'free fucks' i czystą bieliznę. Poszłam z tymi rzeczami do łazienki, w której już nie pachniało tak cudowne jak rano w naszym domu. Umyłam się szybciutko i ubrałam. Wróciłam do pokoju. Zanim zamknęłam drzwi krzyknęłam jeszcze głośne 'Dobranoc' i trzasnęłam drzwiami. Ułożyłam się wygodnie na poduszkach i wsunęłam swoje ciało pod kołdrę. Zanim jeszcze odpłynęłam do krainy snów napisałam do Amy, że jutro idziemy na zakupy, po czym podłączyłam telefon do ładowarki i odłożyłam go na laptopa znajdującego się na szafce nocnej. Znów położyłam głowę na mięciutkich poduszkach i odpłynęłam do krainy z rzekami pełnymi czekolady, żelkami zamiast drzew i chmur z waty cukrowej...

************************************************************************
Ta da... Mamy kolejny rozdział... Jeśli ktokolwiek to czyta to proszę zostawcie po sobie jakiś komentarz...

Nuta na dziś:

Tą piosenkę wybrałam, ponieważ moja przyjaciółka mi ją nie dawno kazała słuchać itp. Mam nadzieję, że jeszcze ją pamiętacie >.<

sobota, 15 czerwca 2013

Rozdział trzeci
    Rano obudziły mnie śmiechy dochodzące z dołu. Leniwie wygrzebałam się spod kołdry i niezdarnie zeszłam do kuchni, gdzie urzędowali wszyscy oprócz Zayn'a i Paul'a.
- Cześć, Wam.- przywitałam się z nimi ochrypłym głosem.
- Och, witaj, Ma Cherie.- powiedział Niall całując mnie w wierzch dłoni. Wszyscy dookoła się zaśmialiśmy. Dosiadłam się do stołu, przy którym siedzieli, a po chwili dostałam jajecznicę zrobioną przez słodkiego Irlandczyka. Szybciutko zjadłam swój posiłek, po czym schowałam po sobie brudne naczynia do zmywarki.
- To teraz na basen ?- spytał Harry co jakiś czas zerkając na moją przyjaciółkę. Śmiałam się z nich w duchu. Dobrze wiedziałam, że mojemu braciszkowi podoba się niebieskooka i na odwrót, ale oboje się boją to powiedzieć. Obojgu obiecałam, że nikomu nic nie powiem i dotrzymuje słowa.
- Taaaak !!!!- moje rozmyślenia na temat tej dwójki przerwał głośny krzyk całej reszty. Rozejrzałam się po pomieszczeniu, ale już nikogo w nim nie było. Wzruszyłam ramionami i napiłam się swojego soku pomarańczowego. Po chwili po schodach zbiegł Loczek w kąpielówkach. Wyrwał mi szklankę i sam się napił.
- Idź obudź Zayn'a, sama się przebierz i przyjdź za dom.- powiedział i zniknął za szklanym drzwiami zostawiając mnie z pustą szklanką w ręce, którą dał mi zanim ode mnie odszedł, i z zapewne zabawną miną. Potrząsnęłam głową i odłożyłam szklankę na stół. Poszłam na górę i pokierowałam się do pokoju Mulata. Zapukałam lekko w drzwi i usłyszałam cichy szelest po drugiej stronie. Po chwili drzwi się otworzyły i stał w nich brązowooki w samych dresach i telefonem przy uchu.
- Perrie, kochanie, poczekaj chwilę, bo coś ode mnie chcą.- powiedział podnosząc jedną brew. Odsunął komórkę od ucha i zasłonił głośnik, patrząc na mnie wyczekująco.
- Po pierwsze: Mam Ci powiedzieć, że za chwilę chłopaki chcą Cię widzieć przy basenie, a po drugie: Pozdrów Pezz.- kończąc moją wypowiedź puściłam mu oczko i zamknęłam za sobą drzwi. Podreptałam do swojego pokoju i zaczęłam przeszukiwać szafę oraz szuflady w poszukiwaniu mojego stroju kąpielowego. W końcu po jakichś 10 minutach znalazłam go w najniższej szufladzie w komodzie, która stała na przeciwko łóżka. Chwyciłam go w łapki i poszłam do łazienki. Namydliłam swoje ciało oraz włosy, po czym porządnie spłukałam z siebie całą pianę. Wytarłam swoje ciało ręcznikiem, ubrałam swój ulubiony strój, po czym psiknęłam się 'Someday' i wyszłam. Weszłam jeszcze do mojego pokoju, wzięłam telefon i słuchawki i poszłam do całej reszty.
      Harry, Louis, Maja, Liam i Zayn bawili się na całego w basenie, a mojego ukochanego głodomorka nie mogłam znaleźć. Pewnie jest w kuchni, pomyślałam. Usiadłam na jednym z trzech leżaków znajdujących się jeden obok drugiego. Podłączyłam słuchawki do telefonu i włączyłam moją playlistę. Po chwili na leżaku obok mnie, w jakiś cudowny sposób, zmaterializował się Mulat. Wyciągnął jedną słuchawkę z mojego prawego ucha i sam ją założył. Uśmiechnął się słysząc lecącą 'Stand Up'. Po chwili oboje zaczęliśmy się wydzierać. Razem z chłopakiem prześpiewałam mnóstwo ich piosenek jak i piosenek, które śpiewali w X-factor. Od 'Torn' po 'Truly Madly Deeply', ale gdy zaczęły lecieć piosenki Justin'a, chłopak oddał mi słuchawkę i poszedł do wody. Zaśmiałam się i znów włożyłam ją do swojego ucha. Napawałam się pięknym głosem mojego idola, ale nie za długo, bo znów zabrano mi słuchawkę. Zła otworzyłam oczy i ujrzałam mojego ulubieńca z całej piątki - Niall'a. Ulubieńca to znaczy, że jest dla mnie taki słodki i czuje się przy nim jak jakaś ciocia, która nie widziała go bardzo długo i ma ochotę pociągnąć za jego lekko zaróżowione policzki. Chłopak usiadł obok mnie, położył sobie na kolanach cały talerz kanapek i włożył sobie słuchawkę do lewego ucha. Zabrałam mu jedną kanapkę. Zaczęłam jeść i podrygiwać głową do rytmu, jednocześnie. Gdy zaczęło lecieć 'Boyfriend' to zaczęliśmy się wydzierać na maksa. Potem już było spokojniej.
- Ej, chłopaki.- zwróciłam ich uwagę.- Dlaczego nie ma dziewczyn ?- zadałam nurtujące mnie od wczoraj pytanie. 
- Praca.- opowiedzieli zgodnie Li, Lou i Malik. Przytaknęłam rozumiejąc w stu procentach o co chodzi i wstałam z leżaka.
- Gdzie idziesz ?- spytał farbowany odwracając się w moją stronę. 
- Do kuchni.- odpowiedziałam nie penie bojąc się, że zaraz zacznie prosić, żebym mu przyniosła połowę lodówki.
- To jak możesz to przynieś mi chipsy.- powiedział uśmiechając się słodko. Tylko tyle?, pomyślałam, ale się nie odezwałam, bo jeszcze chciałby więcej. Przytaknęłam znów głową i podreptałam do domu. Wyciągnęłam z szafki wiszącej w kuchni to o co prosił mnie Horan, a z innej wysoką szklankę do mrożonej kawy. Czekając na kawę, która robiła się w ekspresie, wyjrzałam za okno. Akurat z domu na przeciwko ktoś wychodził. Najpierw kogoś przytulił, następnie pożegnał się z kimś męskim uściskiem dłoni i razem z walizkami ruszył w stronę taksówki. Przyglądnęłam się bliżej osobie wchodzącej do samochodu. Gdy zobaczyłam twarz osobnika płci męskiej, ze zdziwienia zasłoniłam sobie usta. Po tym jak auto już odjechało stałam tam jeszcze jakiś czas, ale w miarę szybko się ogarnęłam i razem z moją kawą i zamówieniem głodomora wróciłam do reszty.
- No nareszcie.- fuknął Niall i wyciągnął w moim kierunku obie ręce. Podałam mu paczkę chips'ów i usiadałam na leżaku obok niego. Przez cały czas siedziałam po turecku i co chwila popijałam napój, myśląc, że na serio widziałam tego kogo widziałam, czy może znowu mam jakieś zwidy.
- Ej, co jest ?- spytał blondynek uderzając mnie lekko w bok.
- Nic.- wzruszyłam ramionami.- Myślę.- dodałam po chwili.
- Nad czym ?- kolejne pytanie padło z jego ust.
- Nad wczorajszym wieczorem i sytuacją sprzed chwili.- odpowiedziałam powoli. Chłopak zmarszczył czoło informując mnie, że nic nie rozumie.- Bo wczoraj wieczorem usiadałam sobie na parapecie z laptopem i miałam na sobie Twoją koszulkę z napisem 'free hugs'...- zaczęłam wyjaśniać.
- To ty ją masz ? A ja jej szukałem.- pokręcił głową, a ja się zaśmiałam.
- No więc siedziałam z tym laptopem i weszłam na tt, dodałam jednego tweet'a, a następnie jak zawsze weszłam na konto JB, a tam był tweet: 'free hugs' hmm... bardzo chętnie, ale jesteś trochę za daleko...- zatrzymałam się na chwilę i spojrzałam na niego.
- O Matko...- szepnął i zakrył usta próbując ukryć uśmiech.
- To jeszcze nie wszystko... Gdy to przeczytałam popatrzałam na T-shirt, a potem na laptopa i tak parę razy, a gdy patrzałam na laptopa zauważyłam, że dodał kolejnego tweet'a, to kliknęłam, a tam pisało, że zabawnie wyglądam patrząc to na koszulkę to na laptopa.- dokończyłam. Chłopak się nie odzywał, tylko poważnie się nad czymś zastanawiał.- A może mi się to przyśniło ?- spytałam,a on wyciągnął swój telefon. Postukała trochę na klawiaturze, a potem zaczął coś czytać.
- Nie przyśniło Ci się to.- odpowiedział na moje pytanie. Westchnęłam ciężko i opadłam plecami na leżak.- To było wczoraj tak ?- spytał, na co kiwnęłam twierdząco głową.- To co za sytuacja miała miejsca niedawno ?- zadał kolejne pytanie.
- Jak robiłam kawę to widziałam jak w domu na przeciwko ktoś się żegna, a potem idzie do samochodu. Przyjrzałam się jego twarzy i nie mogę uwierzyć, że go zobaczyłam.- powiedziałam trochę pod eskcytowana.
- Widziałaś Justin'a ?- spytał robiąc wielkie oczy.
- Nie, nie widziałam Biebs'a...- powiedziałam zacinając.- ale... widziałam Christiana Beadles'a.- powiedziałam przeciągając jego imię i nazwisko.
- Jaja sobie ze mnie robisz.- stwierdził krzyżując ręce na wysokości klatki piersiowej.
- Jak mogłabym Cię okłamać w tak ważnej spawie ?- spytałam, ale nic, zero odzewu.- Ziemia do Niall'a.- pomachałam mu ręką przed oczami, ale znowu nic. Wkurzyłam się i wzięłam już pusta szklankę po kawie i podeszłam do basenu. Farbowany nie zwracając na mnie uwagi położył się na leżaku i zamknął oczy. Napełniłam szklankę wodą. Cała reszt patrzała na mnie z zaciekawieniem wypisanym na twarzy. Podeszłam do niebieskookiego i wylałam całą zawartość naczynia na jego rozgrzane ciało. Chłopak zapiszczał jak dziewczynka i poderwał się jak oparzony na równe nogi. Popatrzył na mnie z mordem w oczach.
- Już nie żyjesz.- powiedział przez zaciśnięte zęby. Wytrzeszczyłam oczy i pobiegłam na przód domu, a za mną głodomorek. Biegaliśmy po całym ogrodzie i śmialiśmy się w niebo głosy, a razem z nami nasi przyjaciele. W końcu blondyn mnie złapał i przerzucił sobie przez ramię. Podszedł do samej krawędzi basenu.
- Nie ! Niall, nie zrobisz tego !! Proszę, nie !! Przepraszam !!- zaczęłam krzyczeć i śmiać się jednocześnie. Chłopak nic sobie z tego nie zrobił tylko wrzucił mnie do wody, ale zanim to się stało złapałam go za rękę i razem w niej wylądowaliśmy. Zaczęliśmy się wszyscy chlapać.
      Około 15 wróciliśmy do domu to pierwsze co wszyscy rzucili się w stronę łazienek. Niestety przegrałam bitwę i nie mogłam tam wejść, więc poszłam do swojego pokoju i wyciągnęłam sobie z szafy wygodne ubrania. Rzuciłam się na łóżko i poczułam wibracje na pościeli obok mnie.

'And then I see you on the street
In his arms I get weak
My body fails, I'm on my knees
Praying'

  Nie patrząc na wyświetlacz wiedziałam kto dzwoni. Szybciutko nacisnęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam telefon do ucha.
- Hej, mała.- usłyszałam głos Eleanor po drugiej stronie.
- Hej, cześć i czołem- odpowiedziałam wesoło.
- Ktoś ma dobry humor.- zaśmiała się, a ja jej zawtórowałam.- A teraz tak na poważnie.- przestała się śmiać, ale ja słyszałam, że się uśmiecha.
- Będzie Ci przeszkadzać jeżeli przyjedziemy z dziewczynami do Was?- spytała.
- Żartujesz ?!- krzyknęłam do telefonu.- Przyjeżdżajcie jak najszybciej, bo oni tu uschną z tęsknoty.- powiedziałam już nieco ciszej.
- Awww... Będziemy koło 20.- powiedziała.
- Ok. Do zobaczenia.
- Paaa.- usłyszałam trzy głosy po drugiej stronie. Zaśmiałam się i rozłączyłam. W tym samym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Mary !!! Otwórz !!!- usłyszałam krzyki wszystkich przebywających w tym domu. Wywróciłam oczami i zeszłam na dół. Z rozmachem i obojętnością otworzyłam drzwi i stanęłam jak słup soli. Chłopak przede mną świdrował mnie wzrokiem i oblizał usta. Popatrzałam się na swój strój lekko się zaczerwieniłam. Stałam w końcu przed nim w samym stroju kąpielowym.
- Um... Jestem Justin.- przedstawił się.- Mieszkam na przeciwko.- uśmiechnął się do mnie zniewalająco.
- Mary.- uśmiechnęłam się do niego.- Może wejdziesz?- spytałam, gdy już tak dłuższą chwilę staliśmy i patrzeliśmy sobie w oczy. 
- Chętnie.- odpowiedział. Przesunęłam się w drzwiach, żeby mógł wejść, a potem po nim zamknęłam. Poszliśmy do salonu i usiedliśmy na kanapie.
- Napijesz się czegoś?- spytałam chcąc pokazać się z dobrej strony, chociaż paradowałam przed nim w kostiumie kąpielowym.
- Z przyjemnością.- uśmiech nie schodził z jego twarzy. Po chwili do salonu wpadała cała reszt bydła. Z jednej strony była im wdzięczna, że  przyszli, ale jednak z drugiej zła przez to jak weszli.
- Em... Justin to jest mój brat - Harry, a to moi przyjaciele: Liam, Louis, Niall, Zayn oraz Maja. Moi drodzy to jest Justin. Mieszka na przeciwko.- popatrzałam na Horan'a, któremu oczy się świeciły. Podałam Justin'owi szklankę i pobiegłam szybciutko do pokoju. Chwyciła za wcześniej przygotowane rzeczy i poszłam do łazienki. Umyłam się najszybciej jak umiałam i ubrałam, po czym gotowa zeszłam na dół. Wszyscy o czymś rozmawiali. Rozejrzałam się po salonie i nie było gdzie usiąść. Styles, Malik i Bieber siedzieli na kanapie, Payne i farbowany siedzieli na fotelach, a Tomlinson z Nowak siedzieli na podłodze. A właściwie to pan Marchewka siedział po turecku. Blondyna miała głowę na jego nogach, a chłopak bawił się jej włosami. Gdy blondynek zobaczył, że nie mam gdzie usiąść rozłożył ręce i pozwolił mi usiąść sobie na kolanach. Cmoknęłam go w policzek w podziękowaniu, a on się tylko słodko uśmiechnął. Zapadła chwila ciszy, którą postanowiłam przerwać.
- Justin? Masz jakieś plany na dzisiejszy wieczór?- spytałam.
- Proponujesz coś?- spytał uśmiechając się. Zaczęłam się śmiać.
- Bo wpadną do nas moje kumpele, które niedawno się tu przeprowadziły i zrobimy sobie taki seans filmowy, więc jak będziesz miał czas i ochotę to zapraszamy.- uśmiechnęłam się, powstrzymując się od śmiechu.
- Chętnie przyjdę.-zaśmiał się.
     Około 18 Justin poszedł do domu i umówiliśmy się, że przyjdzie około 20. Wskoczyłam na kanapę między mojego brata, a przyjaciela i tak oglądaliśmy jakieś nudne seriale.
- Ładne te Twoje kumpele?- spytał Horan uśmiechając się do mnie z fotela.
- Baaaaardzo.-przeciągnęłam.- I zajęte.- dodałam po chwili, na co wszyscy oprócz chłopaka się zaśmialiśmy. Wstałam z kanapy i poszłam do kuchni. Z szafek wyciągnęłam dwie duże miski i do jednej wsypałam prażoną kukurydzę, a do drugiej żelki. Zaniosłam do pokoju i powiedziałam wszystkim, że jak to dotkną to nie dostaną jedzenia przez najbliższy czas. Wróciłam do kuchni na talerzyki powyciągałam ciastka i babeczki, które również zaniosłam na stół. Po tym jak przyszedł Justin to cała płeć męska zaczęła szukać 'odpowiedniego' filmu. W między czasie dostałam sms-a od Dan, że mogą się trochę spóźnić i, że możemy zacząć oglądać bez nich. Na fotelach siedzieli Lou i Zayn, na kanapie siedzieli Liam, Maja i Harry, a ja z Jus'em i głodomorkiem na podłodze. W pewnym momencie ktoś zapukał, a ja podskoczyłam w miejscu chłopcy, którzy siedzieli po obu moich stronach zaśmiali się, w zamian pokazałam im język. Podniosłam się z miejsca i podreptałam do drzwi. Cichutko je otworzyłam i wyściskałam swoje przyjaciółki. Powiedziałam im szeptem gdzie siedzą ich 'mężczyźni' i wróciłam do zajmowanego wcześniej przeze mnie miejsca. Zobaczyłam jak dziewczyny po cichu zakradają się do chłopaków i w tym samym czasie zakrywają im oczy. W czwórkę wybuchłyśmy śmiechem słysząc głośne piski. Hazza wstał pośpiesznie i zapalił światło. Razem z dziewczynami dalej chichotałyśmy i zaraz dołączył do nas reszta oprócz naszej trójki.
- To nie jest śmieszne.- fuknął 'obrażony' Louis.
- Oj, kochanie, nooo...- przeciągnęła słodko El.- Nie obrażaj się.- zrobiła podkuwkę z wargi i już po chwili pan Marchewka ją przyciągnął i wpił namiętnie w jej wargi. Popatrzyłam na resztę i już wszystkie trzy pary się całowały.
- Muszę sobie znaleźć drugą połówkę.- westchnęłam przyglądając się fioletowowłosej i Mulatowi.
- Ja też.- poparła mnie reszt singli.
- Gramy w butelkę!- krzyknął uradowany Loui przytulając się do Eleanor. Wszyscy się zgodziliśmy na jego pomysł. W mojej głowie już powoli rodził się niecny plan jak połączyć Lokowatego i niebieskooką. Zielonooki poszedł po butelkę i po chwili wrócił z butelką wina. Każdy z nas pociągnął z 2-3 łyki i butelka była pusta. Pierwszy kręcił Król Pasków. Wypadło na mnie. Wybrałam zadanie i musiałam pocałować Nowak. Obie wzruszyłyśmy ramionami i się do siebie przybliżyłyśmy łącząc nasze usta. Robiłyśmy to nie raz. Wyprostowałam się i zakręciłam. Wypadło na jedynego bruneta o zielonych oczach jaki znajdował się w pomieszczeniu. Uśmiechnęłam się złowieszczo i on już wiedział, że ma się bać.
- Pytanie.- powiedział szybko.
- Więęc... Czy jest w tym gronie dziewczyna, która bardzo, ale to bardzo Ci się podoba?- spytałam podnosząc jedną brew do góry.
- Tak.- odpowiedział krótko, zwięźle i na temat.
- Ale Ty konkretny.- mruknął Lou i przybiłam z nim piątkę. Potem kręcił Harry, Liam itp. W końcu butelka zatrzymała się na mnie, a kręcił nią nie kto inny jak Harold Edward Styles.
- Wyzwanie.- powiedziałam nie czekając na pytanie.
- Pocałuj osobę po swojej prawej.- odpowiedział chytrze się uśmiechając. Obróciłam głowę w tamtą stronę i zobaczyłam uśmiechniętego od ucha do ucha Bieber'a. Wywróciłam oczami, złapałam go za policzki ciągnąc w swoją stronę i od razu wpiłam się w jego usta. Chłopak na początku był sparaliżowany nie pojmując zaistniałej sytuacji, ale po chwili już zakodował w głowie o co chodzi i odwzajemnił pocałunek. Całowaliśmy się bardzo namiętnie. Oczywiście Justin nie był by sobą, gdy nie wepchnął mi języka do ust, ale nie przeszkadzało mi to. Usłyszałam zbiorowe 'uuuuu...' i powoli się od niego odsunęłam. Oddychałam nie równo, tak samo jak on.
- Zadowolony?- spytałam, kręcąc butelką. Wypadło znów na Harry'ego. Zaśmiałam się i popatrzałam na niego. Widać po nim było, że wie, że nie odpuszczę.
- Wyzwanie.- westchnął.
- Pocałuj...- zatrzymałam się, wszyscy patrzeli na mnie wyczekująco, ale on wiedział o kogo mi chodzi.-...ją.- powiedziałam z naciskiem.
- Nie ma mowy.- powiedział.
- Pękasz, Harry?- spytałam.
- Kogokolwiek innego, ale nie ją.- jęknął akcentując tak jak ja ostatnie słowo.
- Pocałuj, albo ja to powiem.- popatrzałam na niego spod uniesionych brwi.
- Ugh... Dobra.- warknął. Uśmiechnęłam się zwycięsko i znów przybiłam piątkę z Tomlinson'em, który wiedział, że mojemu bratu podoba się Maja. Wszyscy patrzeliśmy na jego ruchy, co zrobi . On na czworaka podszedł do niebieskookiej i łapiąc ja za policzki złożył na jej ustach delikatny pocałunek. Już miał się odsunąć, kiedy ona złapała jego dolną wargę i przyciągnęła z powrotem i wpiła w jego wargi. Zaczęłam się cieszyć jak głupia, że w końcu to sobie 'przekazali'. Zrobiliśmy grupowe 'Awwww...', a;e oni dalej się od siebie nie oderwali. Blondyna wplotła palce w jego bujne loki, a on jeździł rękami po jej plecach. Zgodnie pojęliśmy decyzję, że ta gra nie ma już sensu i wypadało by iść już spać, bo jest już po 3 nad ranem. Życzyłam każdemu dobrej nocy, pokazałam Justin'owi wolny pokój i sama poszłam do swojego. Podłączyłam tylko swój telefon do ładowania i usiadłam na łóżku. Dotknęłam swoich ust. Wciąż czułam jego ciepłe wargi na swoich. Czułam jego piękny zapach. Zagryzłam dolną wargę i opadłam plecami na poduszki. Poleżałam jeszcze chwilę rozmyślając o tym pocałunku i zasnęłam...

********************************************************************************
Mamy kolejny rozdział i pojawiła się osoba Justin'a, mam nadzieję, że się podoba ;))
Bardzo Was proszę komentujcie. Nie zabiera to dużo czasu, a na mojej twarzy zawsze pojawia się w tedy ogromny uśmiech satysfakcji ;D

Nuta na dziś:

czwartek, 13 czerwca 2013

Rozdział drugi
    Obudził mnie ciężar, który znajdował się na mnie. Po chwili poczułam na swojej twarzy krótkie, delikatne sprężynki łaskoczące mnie po niej.
- Cholera, Harry. Złaź. Ciężki jesteś.- jęknęłam.
- Wstawaj, mała. Za niedługo mamy samolot.- wyszczerzył swoje ząbki. Westchnęłam zrezygnowana i zrzuciłam go z siebie, w skutek czego spadł na podłogę. Zaśmiałam się i jeszcze trochę zaspana wstałam z łóżka. Zrobiłam jeden krok i poczułam coś zimnego na mojej lewej kostce. Przerzuciłam swój wzrok na to 'coś' i ujrzałam dłoń Hazzy. Zaczęłam machać nogą, żeby zrzucić jego rękę, ale poszło to na marne. W końcu wynik był taki, że oboje leżeliśmy na podłodze łaskocząc siebie na wzajem. Czasami tęsknie za takimi momentami, gdy brunet jest w Londynie lub gdzieś indziej na świecie, a ja jestem w Polsce i nie mogę się z nim zobaczyć.
    W końcu dotarłam do szafy wyciągnęłam z niej ubrania i podreptałam do łazienki, gdzie wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i umalowałam, czyli nałożyłam maskarę na rzęsy i przejechałam błyszczykiem po ustach. Gotowa wyszłam z łazienki i zeszłam na dół. Koło drzwi stała już walizka moja, Loczka i Mai. Weszłam do kuchni, przywitałam się z wszystkimi i wzięłam się za pałaszowanie mojego śniadania, którym okazały się być płatki z mlekiem.
   Spakowaliśmy walizki do bagażnika taksówki i poszliśmy się jeszcze pożegnać z naszymi rodzicami. Podeszłam najpierw do rodziców Mai, z którymi wyściskałam się na jakiś czas i obiecałam, że zaopiekuje się ich ukochaną córeczką, chociaż nie wiem o co im chodzi, przecież wyjeżdżamy na miesiąc potem wracam i po kolejnym miesiącu znów wyjeżdżamy, ale do L.A. Podeszłam jeszcze do moich rodzicieli. Podeszłam do taty i mocno się w niego wtuliłam. 
- Uważaj na siebie tam.- szepnął mi we włosy i cmoknął w czubek głowy.
- Kocham Cię.- powiedziała składając pojedynczego buziaka na jego policzku, on odpowiedział mi to samo, a ja podreptałam do mamy, która żegnała się z Hazzą.
-...opiekuj się nią tam.- usłyszałam końcówkę wypowiedzi mojej rodzicielki.
- Nie może być inaczej.- odpowiedział, a na mojej twarzy mimowolnie wymalował się uśmiech. Gdy się tak przytulali podeszłam do nich i również się przytuliłam. Po chwili doszedł do nas jeszcze tata, a potem Maja i jej rodzice. 
   Po grupowym 'hug'u' wsiedliśmy do taksówki, pomachaliśmy im jeszcze i odjechaliśmy. Przez cała drogę Harry z kimś zawzięcie pisał sms-y, niebieskooka grała w jakieś gry na telefonie, a ja opierając głowę na szybie, walczyłam aby nie zasnąć. Po jakiś dwudziestu może trzydziestu minutach byliśmy na miejscu. Zapłaciliśmy kierowcy i razem z naszymi walizkami podążyliśmy na odprawę. Przy stoisku, przy którym nas przyjmowali nie było nikogo oprócz nas, co mnie bardzo zdziwiło, ale postanowiłam się nie odzywać.
    Po kolejnych dziesięciu minutach okazało się, że mój kochany braciszek załatwił nam lot prywatnym samolotem chłopaków. Rozłożyłam się wygodnie na fotelu, podłączyłam słuchawki do telefonu i włączyłam moją playlistę, składającą się głównie z piosenek JB i 1D, ale zdarzały się również piosenki MJ, Coldplay i różnych innych wykonawców, nawet polskich. Po przesłuchaniu paru piosnek z listy odtwarzania odpłynęłam do krainy snów i marzeń...
      -Ej, mała...- poczułam szturchnięcie na mojej prawej ręce.- Mary, wstawaj, zaraz lądujemy.- powiedział już trochę głośniej Harold. Otworzyłam leniwie oczy i ślamazarnie uśmiechnęłam się w jego stronę w podzięce. Po paru minutach wylądowaliśmy i razem z naszymi walizkami podążyliśmy w kierunku wejścia do budynku. Przez to, że jeszcze trochę spałam nie patrzałam gdzie idziemy, dlatego mój najwspanialszy brat pod słońcem trzymał mnie za rękę, żebym się nie zgubiła. Przed budynkiem zatrzymaliśmy się na chwilę.
- Po co tu stoimy?- spytałam siadając na mojej walizce.- Złapmy taksówkę i jedzmy do domu, bo chce mi się spać.- powiedziałam pod koniec zdania ziewając.
- Czekamy na chłopaków. Zaraz powinni przyje...- zaciął patrząc przed siebie. Popatrzyłam w tamtym kierunku i ujrzałam nadjeżdżającą czarną limuzynę. 
- Louis.- powiedzieliśmy równocześnie z Hazzą, gdy zatrzymała się na przeciwko nas.
- No to ja.- powiedział chłopak z szerokim uśmiechem, wynurzając głowę z otwartej szyby w dachu. Pokręciłam głową z politowaniem i wsadziłam swoją walizkę do bagażnika, po czym wsiadłam do pojazdu. Usiadłam w najcichszym koncie i próbowałam jeszcze choć na chwilę zasnąć, ale przy tych idiotach nie umiałam. W końcu dołączyłam się do ich bezsensownej rozmowy.
     Po jakimś czasie pojazd się zatrzymał i chłopcy wyskoczyli jak oparzeni, ja pomału się z niego wygramoliłam i od razu nie patrząc dookoła, podeszłam do bagażnika. Wyciągnęłam swój bagaż, po czym podeszłam do chłopaków.
- Otwierajcie te drzwi.- powiedziałam nie zadowolona z tego, ze musimy stać na dworze.
- Musimy poczekać na Paul'a, bo on ma klucze.- opowiedział mi Liam.
- Dlaczego?- zmarszczyłam brwi.
- Bo dziś rano przylecieliśmy tu i nie mieliśmy czasu tego zrobić.- tym razem odpowiedział mi Zayn. Westchnęłam i usadowiłam się wygodnie na kolanach Lokowatego, który siedział na swojej walizce. Chłopak oplótł mnie rękami w pasie i położył podbródek na ramieniu. To było przyjemne, ale nie potrwało zbyt długo, bo jego palce zaczęły się poruszać po całym moim brzuchu doprowadzając mnie do śmiechu.
- Ha-arry... prze-prze-przestań...- tylko tyle udało mi się wydukać przed następnym napadem śmiechu. Przed kolejnymi minutami tortury uratował mnie Paul, który przyjechał z kluczami.
- Dobra, dziewczyny...- zaczął.- Mam nadzieję, że Wam się spodoba.- powiedział przekręcając zamek w drzwiach. Zupełnie nie wiedziałam o co mu chodzi. Zmarszczyłam brwi i weszłam za nim. Rozejrzałam się dookoła i nie poznałam tego miejsca. To nie był ten przytulny domek, w którym byłam ostatnio dwa lata temu. To pomieszczenie również było bardzo fajnie urządzone i przede wszystkim: duże. Na dole domu znajdował się salon połączony z jadalnią, która była połączona z kuchnią, łazienka i trzy pokoje. Na górze znajdowało się sześć pokoi oraz dwie łazienki. Cały dom był przestronny i urządzony w dobrym guście.
- A co to jest za dom?- spytałam wchodząc do salonu, w którym siedzieli chłopcy ze swoim menager'em.
- To jest wasz dom.- odpowiedział akurat w tym momencie, kiedy do pomieszczenia wchodziła Maja.
- Ale jak to nasz?- spytała blondynka.
- Oh, normalnie.- uśmiechnął się w naszą stronę. Popatrzyłam znacząco na dziewczyna i po chwili obie dziękowałyśmy mojemu braciszkowi.
     Porozmawiałyśmy z chłopakami jeszcze jakąś godzinkę, po czym poszłam do pokoju na górze, który sobie wybrałam. Zaczęłam się rozpakowywać. Poukładałam równiutko moje koszulki, sweterki, spodnie, spodenki i sukienki, po czym ułożyłam je w szafie. Wyciągnęłam sobie z niej koszulkę Niall'a z napisem 'free hugs' oraz czystą bieliznę z szuflady. Rzuciłam to na łóżko podeszłam do okna i je uchyliłam, bo zrobiło się trochę duszno. Chwyciłam znów w łapki swoją 'piżamę' i podreptałam do łazienki. Szybciutko się umyłam, po czym ubrałam się i wyszłam z zaparowanego pomieszczenia. W pokoju złapałam w ręce laptopa i usiadłam z nim na parapecie. Czekając aż się załaduje rozejrzałam się po okolicy i nic tu nie przypominało wiecznie mokrego Londynu, tylko cały czas kąpane w słońcu Los Angeles. Gdy dostrzegłam gdzieś w oddali byłam już przekonana w stu procentach, że jesteśmy w mieście aniołów. Zalogowałam się na twitter'a i pochwaliłam się swoim nowym odkryciem, potem weszłam na konto Justin'a. Jego ostatni tweet sprzed kilku minut bardzo mnie zaciekawił. 'free hugs' hmm... bardzo chętnie, ale jesteś trochę za daleko..., przeczytałam w myślach. Spojrzałam na swoją koszulkę i na laptopa, potem znów na koszulkę i znów na laptopa i tak jeszcze kilka razy. Spoglądając na ekran dostrzegłam, że dodał nowego tweet'a. Kliknęłam w to 'coś' i zaraz wyskoczył mi napis: zabawnie wyglądasz patrząc to na koszulkę, to na laptopa ;p. Moje oczy powiększyły się chyba do granic możliwości. Wyjrzałam przez okno szukając Jego. Pomyślałam, że to są tlko moje urojenia i zajrzałam na interakcję. Tam dostałam wiadomość od Hazzy, że szybko to zauważyłam, zważywszy na to, że trochę już jesteśmy w L.A. Zaczęłam się z nim kłócić, że to dlatego, ze byłam i jestem zmęczona i tak dalej.
    Około 22:30 wylogowałam się z tt, napisałam do taty sms-a, że jestem już na miejscu w jednym kawałku i nie musi się martwić. Podpięłam ładowarkę do kontaktu, a potem telefon z drugiej strony kabelka. Położyłam go na szafce nocnej, wskoczyłam pod kołdrę. Czy te tweet'y były kierowane do mnie? A może mam problemy ze wzrokiem?, te pytania nie dawały mi spokoju, ąz do momentu, w którym zasnęłam...

****************************************************************************************
Dodałam drugi rozdział i jestem z siebie dumna, że tak szybko. Mam nadzieję, że się podoba, chociaż jest trochę nudny. Następne rozdziały będą ciekawsze od tego i poprzedniego, na ale w końcu to dopiero początek, c'nie ??

Nuta na dziś:

środa, 12 czerwca 2013

Rozdział pierwszy
   - No to co? Teraz na lody?- spytałam swojej przyjaciółki, gdy wychodziłyśmy już z auli po rozdaniu świadectw.
- No a jak ?!- wykrzyknęła pytanie. Zaśmiałam się i pokierowałam się w kierunku wyjścia ze szkoły. Przeszłyśmy przez ulicę i pokierowałyśmy się przez park do lodziarni. Zamówiłyśmy sobie tam po małym pucharku lodów i usiadłyśmy przy stoliku na dworze. 
    Po paru minutach czekania na nasze zamówienie przyszła kelnerka i nam je podała. Wzięłam pierwszą łyżeczkę, ale zamiast trafić do moich ust, spadła na mój strój, a dokładniej na spodenki. Maja zaczęła się tak śmiać, że zwartość jej następnej łyżeczki również zleciała jej na spódniczkę, przez co obie zaczęłyśmy się śmiać jak idiotki. 
    Po naszym napadzie śmiechu, dokończyłyśmy nasze desery i pokierowałyśmy się w stronę powrotną do domu. Przy naszych domkach rozdzieliłyśmy się i każda poszła w kierunku swojego.
- Jestem!- krzyknęłam wchodząc do domu.
- Świetnie, kochanie! Chodź do salonu!- usłyszałam krzyk mojego taty z wymienionego przez niego pomieszczenia. Wypełniłam jego prośbę i poszłam tam.
- Mama!- krzyknęłam rzucając się brunetce na szyję.
- Hej, słoneczko.- uśmiechnęła się, co odwzajemniłam.
- Ekhem... A ze mną się nie przywitasz?- usłyszałam urażony głos za sobą. Oderwałam się od mojej rodzicielki i rzuciłam się na bruneta, przewracając go na podłogę. Zaczęliśmy się śmieć.
- Witaj, Haroldzie.- powiedziałam przez śmiech.
- Oh, witaj, Mary.- powiedział już dość poważnie, dalej leżąc na podłodze.- Miło Cię widzieć.- uśmiechnął się ukazując słodkie dołeczki w policzkach. Wstałam z niego i pomogłam mu wstać.
- Nie chcę Ci przerywać powitań, Mary...- zaczął tata.-... ale przyszły do Ciebie listy z...- nie dokończył, bo wyrwałam mu je z ręki.
- Dzięki, tato.- cmoknęłam go w policzek. Usiadłam po turecku na fotelu i  roztargałam pierwszą kopertę. Pisało w niej, że dostałam się na studia fotograficzne w kraju, w którym mieszkam, czyli w Polsce. Potem rozerwałam drugą, w której pisało, że dostałam się na studia malarskie w Londynie. Po przeczytaniu tego wydałam z siebie okrzyk radości i w tym samym momencie usłyszałam ten sam okrzyk z domu obok, czyli z domu Mai. Z roztrzęsionymi rękami otworzyłam ostatnią kopertę, ale chyba najważniejszą. Powolutku przeczytałam tekst, ale nie mogłam uwierzyć własnym oczom i przeczytałam go jeszcze raz, jeszcze raz i jeszcze raz. Gdy w końcu dotarło do mnie to, że dostałam się do szkoły muzycznej w L.A rozpłakałam się. Z domu mojej przyjaciółki znów można było usłyszeć ten charakterystyczny okrzyk i trzaśnięcie drzwiami, a po chwili drzwi u mnie w domu otworzyły się z rozmachem i trzasnęły.
- Mary, Mary, Mary... !!!- usłyszałam krzyki blondynki z hallu.- Dostałam się!!- krzyknęła wbiegając do salonu.- Co jest?- spytała siadając na oparciu fotela. Nic nie mówiąc podałam jej wszystkie trzy listy. Szybko je przeczytała, po czym mocno mnie przytuliła.
- Po pierwsze...- odezwał się Harry.- Hej, Maja. Po drugie: możecie nam wytłumaczyć o co chodzi?- spytał.
- Dzień dobry. Przepraszam, ale jestem tak przejęta, że nie zauważyłam państwa.- uśmiechnęła się w stronę moich rodziców, a następnie w stronę mojego brata.- Hej, Harry.- zarumieniła się leciutko, na co przewróciłam oczami. Podniosłam się z fotela i podałam mu te same listy co przyjaciółce.
- Ale ja nic tu nie rozumiem.- powiedział pokazując mi list z polskiej szkoły.
- To odpowiedź na studiowanie w polskiej szkole.- odpowiedziałam.
- I co?- spytał.
- Dostałam się.- uśmiechnęłam się lekko.
- To cudownie!- krzyknął i mnie przytulił. Gdy się ode mnie oderwał podeszli do mnie rodzice. Kątem oka zobaczyłam jak Loczek czyta kolejny list, a jego oczy w pewnym momencie robią się wielkie jak pięć złoty.
- Boże, Mary!!- krzyknął.- Powiedz, że idziesz na te studia.- powiedział machając mi kartką papieru z Londynu.
- No nie wiem, na które mam iść...- zaczęłam nie pewnie.- Przecież zgodzili się w wszystkich trzech szkołach.- powiedziałam uśmiechając się lekko.
- Trzech?- podniósł jedną brew.
- Przeczytaj.- wywróciłam oczami. Chłopak przerzucił jedną kartkę i znów zaczął przerzucać oczami po literkach. Jego uśmiech robił się coraz większy z każdym przeczytanym słowem. Przeniósł swój wzrok na mnie i uśmiechał się szeroko.
- Co? Co tam piszę?- zaczęła pytać mama. Brunet podał jej dwie kartki ze szkół poza granicami mojego kraju. Źrenice kobiety zrobiły się ogromne, a jeszcze większe jak przeczytała drugą kartkę. Zobaczyłam, że w jej oczach zbierają się łzy. Bez słowa podeszła do mnie i mocno przytuliła.
    Po trzydziestu minutach przesłuchania, poszłam razem z Mają do mojego pokoju. Położyłyśmy się na łóżku i zaczęłyśmy się zastanawiać, do której szkoły pójść. Miałam ogromny dylemat, gdyż malowanie to, to co bardzo lubię robić, a muzyka to kawałek mojego życia. W końcu po chyba godzinie męczących sprzeczek, 'za' i 'przeciw', postanowiłyśmy pójść na studia w Los Angeles. Ogarnęłam się trochę z rozmazanego tuszu do rzęs, który zasechł na moich policzkach i zeszłyśmy na dół, gdzie siedziała cała reszta poważnie nad czymś dyskutując, ale gdy weszłyśmy do salonu jak na zawołanie umilkli. Każdy z nas patrzał się to jedną, a to na drugą osobę i nikt nie miał zamiaru się odezwać.
- I?- ciszę przewał Hazza.
- I postanowiłyśmy, że będziemy studiować w L.A.- powiedziałam na jednym wdechu, na co moja przyjaciółka przytaknęła, a oni przytaknęli głowami.- Na ile przyjechaliście ?- zmieniłam temat czując nadchodzącą krępującą ciszę.
- Jutro wyjeżdżam.- odpowiedział mi Harry, próbując ukryć swój uśmiech.
- Tylko ty?- zmarszczyłam brwi.
- Tak. Mama zostaję, na parę dni, więc lecę sam.- powiedział.- Póki co.- dodał już nieco ciszej, chyba, żeby nikt nie usłyszał, ale coś mu nie wyszło, bo ja usłyszałam. Postanowiłam zostawić to bez komentarza. 
    Przez kolejne 15 minut siedziałam z moim braciszkiem i niebieskooką w moim pokoju i się wygłupialiśmy, ale Maja musiała już iść, więc odprowadziłam ją do drzwi i umówiłam się z nią na jutro na zakupy. Wróciłam do swojego pokoju i podeszłam do szafy, wyciągnęłam z niej wygodne ubrania i poszłam z nimi do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się w wcześniej przygotowane rzeczy i wyszłam zaparowanego pomieszczenia. W moim pokoju na łóżku siedział brunet rozmawiający przez telefon, ale zaraz po otworzeniu przeze mnie drzwi, pożegnał się z rozmówcą i rozłączył.
- Słuchaj...-zaczął.-... jutro wyjeżdżam i mam wielką nadzieję, że Ty i Maja razem ze mną.- uśmiechnął się do mnie słodko, ukazując te cudowne dołeczki w policzkach.
- Ale, że już jutro?- spytałam, na co twierdząco kiwnął głową.- Ugh... Ja się spakuje, a Ty dzwoń do Mai.- powiedziałam wyciągając z pod łóżka walizkę. Chłopak podskoczył zadowolony na łóżku, zmoknął mnie w policzek i wesoły wybiegł z mojego pokoju trzaskając za sobą drzwiami.
     W ciągu półtorej godziny spakowałam sobie wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy do wyjazdu. Odłożyłam walizkę obok drzwi i wskoczyłam pod kołderkę. Ułożyłam się wygodnie na poduszce. Oby ten wyjazd był pełen niespodzianek i MIŁYCH wrażeń, pomyślałam i zasnęłam...


*************************************************************************************
Mamy pierwszy rozdział... Wiem to trochę głupie, że zaczynam już trzecie opowiadanie, ale nie wiem co mam tam pisać, więc tworzę nowe, którego nowe sceny co chwilę pojawiają się w mojej głowię, więc mam nadzieję, że Wam się spodoba :D Proszę Was komentujcie... To dla mnie bardzo ważne, bo nie wiem czy Wam się podoba czy nie... Każdą pochwałę i krytykę mile przyjmę, więc śmiało pisać... Klawiatura nie gryzie :D

Nuta na dziś:

wtorek, 11 czerwca 2013

Bohaterowie



Mary Styles


Maja Nowak


Amy Smith


Katy Leader


Niall Horan, Liam Payne, Harry Styles, Zayn Malik, Louis Tomlinson


Justin Bieber


Tom Black


Rose Black